"Kolesiami" rzecznika klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości nazwała sędziów Zgromadzenia Ogólnego Sądu Najwyższego. Skomentowała w ten sposób uchwałę, w której sędziowie uznali, że sądy są związane także niepublikowanymi wyrokami Trybunału Konstytucyjnego.

 

Sędziowie protestują

 

Po tej wypowiedzi zarządy czterech stowarzyszeń: Iustitia, Themis, ProFamilia, Sędziów Rodzinnych w Polsce, wydały oświadczenie. Stwierdzili, że wypowiedzi Mazurek "godzą w powagę urzędu Sędziego Sądu Najwyższego, naruszają autorytet Sądu Najwyższego, a tym samym całego wymiaru sprawiedliwości i porządek prawny w państwie". Jej wypowiedź określili jako niedopuszczalną, zwłaszcza ze strony posła na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej.

 

- Rzecznika PiS popełniła przestępstwo. Tym powinna się zająć prokuratura - powiedział wtedy Adam Strzembosz, były Prezes Sądu Najwyższego.

 

Mazurek stwierdziła, że podtrzymuje swoją opinię. Dodała jedynie, że zamiast słowa "kolesi" mogła użyć "kolegów". Przyznała, że nie obawia się konsekwencji za swoją wypowiedź.

 

Prokuratura: przestępstwa nie ma

 

Opozycja złożyła w sprawie zawiadomienie do prokuratury. Pod koniec maja odmówiono wszczęcia śledztwa z powodu braku znamion czynu zabronionego. Prokurator tłumaczył, że zgodnie z prawem warunkiem popełnienia przestępstwa znieważenia funkcjonariusza publicznego musi być dokonanie takiego czynu nie tylko "w związku", ale też "podczas" pełnienia obowiązków. Tymczasem słowa Mazurek padły już po obradach Sądu Najwyższego.

 

We wtorek komisja etyki ukarała rzeczniczkę PiS Beatę Mazurek. Posłanka nie pojawiła się na posiedzeniu komisji.  "Za" zagłosowali posłowie Nowoczesnej PO i PSL. Poseł Grzegorz Długi z Kukiz’15 wstrzymał się od głosu. Wniosek Włodzimierza Bernackiego z PiS  o umorzenie sprawy nie zyskał poparcia.

 

polityka.pl