Wszystko wskazuje na to, że złodzieje zaczynają grasować, gdy zapada zmrok. Plantatorzy twierdzą, że gdy rano pojawili się na swoich polach, by rwać maliny, okazało się, że ktoś tę pracę wykonał za nich. Zamiast dorodnych owoców nadających się do sprzedaży, zastali ogołocone krzaki.

 

- W jednym koszyczku ok. 2,5 kg malin. Średnio potrzeba pół godziny na zerwanie koszyczka. 300 kg to ponad sto koszyczków. To nie do zrobienia przez jedną osobę - powiedział polsatnews.pl st. asp. Janusz Majewski, rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Kraśniku.

 

Jak dodał, złodzieje pozostali niezauważeni, mimo że udało im się ukraść ponad pół tony owoców. Zaś ściganie ich może być ekstremalnie trudne choćby przez to, że ciężko jest zabezpieczyć ślady na plantacji, na której codziennie pracuje wiele osób.

 

Rolnicy z Wyżnicy dodają, że podobne sytuacje zdarzały się także w ubiegłym roku, ale wtedy o sprawie nie informowali policji.

 

Tym razem oprócz tego, że zaangażowali funkcjonariuszy, to jeszcze postanowili pilnować swoich upraw w nocy, tak by zapobiec kolejnym tego typu przypadkom.

 

polsatnews.pl, Dziennik Wschodni