Cameron udał się w środę na spotkanie z monarchinią, na którym oficjalnie podał się do dymisji.


Występując krótko wcześniej przed siedzibą na Downing Street 10, Cameron powiedział dziennikarzom, że sprawowanie stanowiska szefa rządu było dla niego "największym wyróżnieniem".


Stojąc w towarzystwie żony i trojga dzieci, ocenił, że Wielka Brytania "jest dziś o wiele silniejsza", choć jednocześnie przyznał, że "nie była to łatwa podróż".


"Powinniśmy zachować najbliższe relacje z UE"


Ustępujący premier życzył powodzenia Theresie May, która zastąpi go na stanowisku przewodniczącego Partii Konserwatywnej i szefa rządu, w negocjowaniu z UE warunków wystąpienia Wielkiej Brytanii ze Wspólnoty.


Wcześniej, podczas ostatniego wystąpienia w parlamencie, Cameron powiedział: "Dla mojej następczyni, która jest zdolną negocjatorką, mam jedną radę: powinniśmy postarać się o zachowanie jak najbliższych relacji z Unią Europejską ze względu na korzyści płynące z handlu, współpracy i bezpieczeństwa".


Zjednoczenie podzielonej Partii Konserwatywnej


Apelował też do May, by postarała się maksymalnie ograniczyć szkody dla brytyjskiego handlu i inwestycji podczas negocjacji z pozostałymi 27 krajami UE, a także by zjednoczyła podzieloną Partię Konserwatywną i naród, rozczarowany brytyjską elitą polityczną i sfrustrowany wykluczeniem z dobrodziejstw globalizacji.


Cameron podał się do dymisji na skutek referendum z 23 czerwca, w którym mimo jego apeli Brytyjczycy zagłosowali w większości za wystąpieniem kraju z Unii Europejskiej. Theresa May, która obejmie po nim stery Partii Konserwatywnej, a tym samym i rządu, ma na osobnym spotkaniu z Elżbietą II w środę otrzymać misję sformowania nowego gabinetu.

 

PAP