Do katastrofy doszło na północ od miasta Bari, w rejonie miejscowości Ruvo di Puglia i Corato. Zderzyły się tam dwa nowoczesne krótkie pociągi z czterema wagonami każdy, dowożące mieszkańców do pracy w tej części Apulii.

 

 

Oficjalnie przyczyny katastrofy nie są podawane. Nie wiadomo, dlaczego pociągi znalazły się na tym samym, jedynym w tym miejscu torze. Oba składy jechały z dużą prędkością. Niektórzy pasażerowie z dalszych wagonów powiedzieli potem włoskim mediom, że usłyszeli huk, "jakby spadł samolot".

 

Brak automatycznego systemu sygnalizacji przyczyną wypadku?

 

Nieoficjalnie jako przyczynę ekspertka z krajowego Komitetu Badań Naukowych Stefania Gnesi wskazała w rozmowie z agencją Ansa brak automatycznych systemów nadzoru nad linią kolejową. - Na tej trasie nie ma automatycznego systemu sygnalizacji. Działa tzw. telefoniczna blokada, polegająca na telefonicznym komunikowaniu o wolnym torze - dodała. Taki system według specjalistki używany jest już tylko na nielicznych liniach kolejowych we Włoszech.

 

Związek maszynistów oświadczył zaś, że mogło dojść do błędu ludzkiego. Okoliczności katastrofy wyjaśnia prokuratura z Apulii, prowadząc śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci wielu osób. Nikomu nie postawiono żadnych zarzutów.

 

Wśród ofiar jest maszynista jednego z pociągów; drugiego maszynisty dotąd nie znaleziono.

 

Wśród ofiar nie ma Polaków

 

Jak przekazał szef biura rzecznika prasowego MSZ Rafał Sobczak, według aktualnych informacji wśród poszkodowanych w wypadku nie ma polskich obywateli. - Nasze służby konsularne pozostają w kontakcie z lokalnymi władzami i służbami ratowniczymi - zapewnił.

 

Ambasada RP w Rzymie w komunikacie potwierdziła, że nie ma informacji wskazujących na obecność obywateli polskich wśród osób poszkodowanych w wypadku. Ambasada RP pozostaje w stałym kontakcie z włoskimi służbami ratowniczymi i władzami lokalnymi.

 

Od godz. 13 nie było żadnych zgłoszeń do Wydziału Konsularnego Ambasady RP w Rzymie osób poszukujących swoich bliskich, którzy mogliby ucierpieć w tej katastrofie. Polska placówka dodała, że będzie starała sie pomóc w zbieraniu krwi dla ofiar katastrofy.

 

"Sytuacja jest dramatyczna"

 

Stacja telewizyjna RAI News zwróciła uwagę na to, że choć do wypadku doszło na lokalnej linii dojazdowej, to podróżują nią też turyści, gdyż można nią dostać się na lotnisko w Bari. Dlatego, jak zauważono, do służb medycznych w regionie zwracają się ambasady wielu krajów, by sprawdzić, czy wśród ofiar nie ma ich obywateli. Na razie nie podano tożsamości tych, którzy zginęli i zostali ranni.

 

Wiceprzewodniczący władz regionu Apulia Antonio Nunziante ocenił, że sytuacja jest "dramatyczna".

 

Wieczorem we wtorek na miejsce katastrofy przybędzie premier Włoch Matteo Renzi. W pierwszej reakcji na wypadek napisał na Twitterze: "Łzy i ból z powodu tylu ofiar i dla ich rodzin. Ale także wiele wściekłości". "Włochy mają prawo poznać prawdę; chcemy, aby wszystko wyjaśniono" - dodał szef rządu.

 

Kondolencje prezydenta Dudy

 

Prezydent Andrzej Duda złożył kondolencje na ręce prezydenta Włoch Sergio Mattarelli. "Jestem głęboko wstrząśnięty tragicznym wypadkiem kolejowym, do którego doszło w Apulii" - czytamy na stronie internetowej prezydenta.

 

"W imieniu własnym oraz obywateli Rzeczypospolitej Polskiej składam wyrazy najgłębszego współczucia poszkodowanym oraz łączę się w bólu z bliskimi ofiar" - podkreślił Andrzej Duda.

 

PAP, Reuters