W ciągu dwóch lat badań nie przeszło ok. 2,5 mln świń - twierdzi NIK. To 70-80 tys. ton tusz wieprzowych oraz 100 tys. odstrzelonych dzików. Nie wiadomo, ile kilogramów potencjalnie zakażonego mięsa mogło trafić do naszych sklepów i domów.

 

Izba w swoim raporcie wylicza zaniedbania poszczególnych urzędów. Sprawę bagatelizowali minister rolnictwa oraz główny lekarz weterynarii, nieodpowiednio działały także Inspekcja Weterynaryjna oraz Państwowa Inspekcja Sanitarna.

 

Najwyższa Izba Kontroli przestrzega także przed konsekwencjami zjedzenia nieprzebadanego mięsa. "Lekceważenie zasad bezpieczeństwa produkcji żywności stwarza zagrożenie zdrowia, a nawet życia konsumentów" – czytamy w raporcie.

 

Potrzebne są zmiany

 

Zdaniem NIK ta sprawa wymusza zmiany w organizacji nadzoru sanitarno-weterynaryjnego. "Kontrole są zbyt rzadkie i nie zapobiegają wykrywaniu sprzedaży mięsa z masowo dokonywanych ubojów gospodarczych cieląt i świń" - głosi raport.

 

Urzędnicy rozumieją ubój na potrzeby własne, który jest polską tradycją, jednak uważają, że każda tusza pochodząca z gospodarstwa powinna przechodzić badania, a gospodarstwa powinny stosować się do obowiązujących zasad. Najwyższa Izba Kontroli apeluje m.in. do premier i ministra rolnictwa o podjęcie działań, które mogłyby poprawić tę sytuację.

 

NIK