Do zdarzenia doszło w poniedziałek w Lublinie. - Młody mężczyzna zadzwonił do straży miejskiej z informacją, że w rejonie bardzo ruchliwej ulicy Mełgiewskiej znajduje się kacza mama razem z dziewięcioma kaczątkami – powiedział polsatnews.pl Robert Gogola, rzecznik prasowy straży miejskiej w Lublinie.

 

Kacza rodzina chciała przedostać się na drugą stronę ulicy. Jak podkreślił rzecznik, mogłoby się to skończyć dla kaczek tragicznie, dlatego też na miejsce wysłano eko-patrol lubelskiej straży miejskiej.

 

Chroniąc potomstwo

 

Gdy strażnicy przyjechali na miejsce chcieli zabrać ptaki i przewieźć w bezpieczne miejsce. - Młode schowaliśmy do klatki, ale kacza mama nie chciała współpracować i uciekła na wiadukt skąd obserwowała całą interwencję - dodał rzecznik.

 

Młode zostały przewiezione nad Bystrzycę w rejon ul. Azaliowej. - Okazało się, że całą drogę śledziła z wysokości kacza mama. Podczas 1,5 km przejazdu rozlegało się jej głośne kwakanie - powiedział Gogoła.

 

Kaczuszki zostały wypuszczone nad rzeką. Gdy tylko wyszły z klatki szczęśliwie dołączyła do nich ich mama.

 

 

 

Kacze interwencje

 

To nie pierwsza taka interwencja lubelskiego eko-patrolu. 15 kwietnia pod samochodem przy ul. Narutowicza schowało się jedenaście kaczek. Tu kacza mama dała się schwytać straży miejskiej i wraz z dziesięciorgiem potomstwa została przewieziona w klatce w rejon ul. Wapiennej.

 

polsatnews.pl