- Propaganda jest wredna. Pokazuje się nam, że Rosja to twierdza nie do zdobycia, a tymczasem normalni ludzie, których się spotyka na lotnisku są przyjaciółmi – podkreślił Kawa. – Nawet w urzędzie, do którego nie mogłem wejść jako obcokrajowiec, byli ludzie, którzy za wszelką cenę, manewrując w przepisach, chcieli pomóc, żeby ta wyprawa doszła do skutku - dodał.


Szybowiec startował z Kisłowodzka. Jak podkreślił Kawa, całe pasmo górskie Kaukazu to ponad 1000 km. Nie udało się dolecieć tak daleko. Na przeszkodzie stanęła m.in. pogoda. - Lataliśmy w stronę zachodnią, praktycznie do końca Kaukazu, ale pogoda nie pozwoliła eksplorować go w stronę wschodnią. Trudność polegała na tym, że trzeba było lawirować między górami – powiedział pilot szybowca w rozmowie z Bartoszem Kurkiem.


- Lataliśmy nad najważniejszą częścią Elbrusa, nad Elbrusem, który jest prawie zadeptany przez turystów. Pozostała część jest praktycznie całkowicie odludna - opowiadał Kawa.

 


 

Polsat News, wideo: Sebastian Kawa