Władze lizbońskiego ratusza ogłosiły skrócony dzień pracy i już w porze obiadowej kilkanaście tysięcy mieszkańców stolicy zajęło miejsca przy ulicach, którymi zaplanowano przejazd portugalskiej reprezentacji.

 

Również wiele prywatnych firm zamknęło swoje biura, dając dzień wolny załogom z uwagi na spodziewany chaos w mieście. Nie brakowało pracowników, którzy już w piątek prosili swoich pracodawców o urlop na świętowanie zwycięstwa.

 

W tłumie witającym piłkarzy w Lizbonie obecni byli Portugalczycy ze wszystkich części kraju. Przeważali mieszkańcy stołecznej aglomeracji, w której od ponad doby nie milkną dźwięki klaksonów.

 

- Korzystam z przychylności ratusza, aby podziękować naszym piłkarzom za zdobycie tego trofeum. Mam nadzieję, że to dopiero początek tak pięknych wydarzeń jak wczorajsze zdobycie mistrzostwa Europy. Wierzę w zawodników Fernando Santosa licząc, że w kolejnych dużych turniejach dadzą nam jeszcze wiele radości - powiedziała stołeczna urzędniczka Ana Sousa, która pojawiła się przy Segunda Circular, trasie szybkiego ruchu wiodącej z lotniska do nadmorskiej dzielnicy Belem.

 

lisboa

 

Wizyta u prezydenta

 

Piłkarze, którzy przebyli ten odcinek w dwóch odkrytych autobusach pozdrawiali zebranych przy drodze kibiców skandując "Portugal, Portugal", lub śpiewając piosenki kibiców. Atmosferę zabawy na ponad godzinę przerwała ich wizyta w pałacu prezydenckim w Belem, gdzie spotkali się ze sprawującym najwyższy urząd Marcelo Rebelo de Sousą.

 

Późnym popołudniem autobusy z piłkarzami przejechały do centrum miasta, gdzie zwycięzcy Euro podziękowali za wsparcie tysiącom zgromadzonych kibiców. Piłkarze śpiewali razem z tłumem.

 

- Przyszedłem tu tylko ze względu na niego. Wprawdzie nie pochodzę z tej samej dzielnicy co Renato Sanches, ale znam go od wielu lat. Bardzo się cieszę, że to Euro mu się udało i cieszę się tu jego radością - stwierdził dwudziestoletni Bernardo, który pojawił się w tłumie witającym mistrzów Europy i podobnie jak Sanches urodził się w rodzinie afrykańskich imigrantów.

 

Teraz stawiają na zwycięstwo w Mundialu

 

Wśród Portugalczyków wiwatujących na cześć swoich piłkarzy na ulicach Lizbony przeważa opinia, że ekipa Santosa nie podzieli losu Duńczyków i Greków, którzy po niespodziewanym zdobyciu mistrzostw Europy nigdy później nie święcili większych triumfów na dużych imprezach. Opinię tą podzielają komentatorzy dziennika "A Bola".

 

"Musimy teraz iść za ciosem. W Paryżu pokazaliśmy, że mamy drużynę z charakterem, nawet jeśli nie gra w niej Cristiano Ronaldo. Jesteśmy mistrzami Europy, także wtedy, gdy brakuje w niej króla świata - napisał lizboński dziennik.

 

Z kolei dziennikarze publicznej telewizji RTP, radzą selekcjonerowi, aby stopniowo odmładzał reprezentację przed kolejnymi wyzwaniami. Twierdzą, że już teraz w zespole olimpijskim ma potencjalnych kandydatów do gry w kadrze.

 

"Teraz czas zdobyć Moskwę podczas najbliższego mundialu. Pocieszmy się jeszcze trochę wczorajszym triumfem i zacznijmy myśleć o przygotowaniach do eliminacji do mistrzostw świata 2018 roku" - podsumowali komentatorzy RTP.

 

PAP, AP