Generał dodał, że "jeśli Rosja uwierzy w tę doktrynę, a NATO wystarczająco jej nie zneutralizuje, to prawdopodobieństwo wojny ograniczonej, która mogłaby przerodzić się w wielką wojnę, byłoby dużo większe". Podkreślił jednak, że "NATO dało sygnały, że widzi tę doktrynę rosyjską i gotowe jest jej przeciwdziałać".


Jednocześnie gen. Koziej przypomniał, że "Rosja ma więcej rozwiniętych sił na styku z NATO niż samo NATO". - Ale kiedy mówimy o NATO, to często myślimy tylko o tych siłach, które przyjdą z zewnątrz, a przecież każdy kraj ma też swoje siły. Kalkulacja przygraniczna nie jest wcale tak dramatyczna jak niektórzy sądzą - dodał.


"Wojna z zaskoczenia może być nęcącą opcją"


Odnosząc się do spekulacji niektórych ekspertów, według których obecne wzmocnienie wschodniej flanku Sojuszu nie jest wystarczające, jeśli Rosja zamiast prowadzić wojnę hybrydową, zaatakuje z otoczenia, generał Koziej powiedział, że "do tej wojny może dojść, ona jest możliwa, ale raczej jako konsekwencja pewnych prób osiągniecia częściowego celu politycznego np. pod przykryciem taktycznej broni nuklearnej".


Jego zdaniem "wojna z zaskoczenia może być dla Rosji nęcącą opcją wykorzystania czynnika militarnego do osiągnięcia celów politycznych pod osłoną taktycznej broni nuklearnej".


"Każdy ucieka od słowa >>zimna wojna<<"


- Mamy do czynienia z zimną wojną w sensie rzeczywistym, ale nikt nie chce tego powiedzieć, nikt nie chce być stroną w zimnej wojnie. To jest po prostu dyplomacja publiczna - podkreślił gen. Koziej.


Dodał, że "nawet Władimir Putin, choć wcześniej mówił o zimnej wojnie", teraz się wycofuje. - Nikt nie chce zimnej wojny, ani NATO, ani Rosja, a w rzeczywistości ta hybrydowa zimna wojna już trwa i będzie się rozwijała".


"Albo Putin sam się zmieni, albo Rosjanie to wymuszą"


Zdaniem gen. Kozieja ta "zimna wojna" potrwa tak długo, "jak długo Rosja wytrzyma ten konfrontacyjny kurs, na który weszła". - Związek Radziecki wytrzymał kilkadziesiąt lat, Rosja nie ma szans tak długo wytrwać w tej nowej hybrydowej zimnej wojnie. Szacuję, że to jest kilka, kilkanaście lat do zmiany kursu rosyjskiego - powiedział generał.


Jego zdaniem nie stanie się to jednak "pod sztandarem obecnego prezydenta". - Albo Putin sam się zmieni, albo dojdzie do wniosku, że postawi kogoś, kto będzie mógł zmienić ten kurs. Jeśli będzie myślał kategoriami dalekosiężnego interesu rosyjskiego, to może tak zrobić, albo ta zmiana zostanie dokonana, jak to bywa w systemach autorytarnych, rozpędem, albo zamachem pałacowym, przewrotnym, albo Rosjanie to wymuszą - dodał.

 

Polsat News