USA: setki aresztowań w czasie protestów po śmierci Afroamerykanów

Świat
USA: setki aresztowań w czasie protestów po śmierci Afroamerykanów
PAP/EPA/ERIK S. LESSER

Setki demonstrantów zostało aresztowanych w nocy z soboty na niedzielę w czasie trwających od piątku protestów w stanach Luizjana i Minnesota przeciwko brutalności policji. W tych stanach policjanci zabili w czasie interwencji dwóch Afroamerykanów. W komentarzach amerykańskie media piszą o groźbie "wojny rasowej".

Po wydarzeniach w Luizjanie i Minnesocie w czwartek wieczorem w czasie protestów w Dallas w Teksasie czarnoskóry Micah Johnson, nazywany przez amerykańskie media snajperem, zastrzelił pięciu białych policjantów. W czasie negocjacji z władzami powiedział, że chce zabijać "jak najwięcej białych, szczególnie funkcjonariuszy".

 

"Obrzucono nas kamieniami oraz koktajlami Mołotowa"


W sobotę wieczorem i niedzielę nad ranem 102 demonstrantów aresztowano w St. Paul w Minnesocie. Na przedmieściu St. Paul, w Falcon Heights, policjant zastrzelił w środę 25-letniego Philando Castilego. Ponad stu protestujących zatrzymano w Baton Rouge w Luizjanie, gdzie od kul policjantów dzień wcześniej zginął czarnoskóry Alton Sterling.


Policja twierdzi, że protestujący w St.Paul i Baton Rouge obrzucali funkcjonariuszy kamieniami oraz koktajlami Mołotowa.


W obu miastach aresztowani to głównie aktywiści ruchu Black Lives Matter (Życie czarnoskórych ma znaczenie), który od dwóch lat piętnuje pochopne używanie broni palnej przez policjantów. Od tego czasu wzrosła liczba zabójstw Afroamerykanów przez funkcjonariuszy podczas zatrzymań. Działacze afroamerykańscy twierdzą, że policjantami powodują uprzedzenia rasowe.

 

"Rzucano ciężkie przedmioty z wiaduktu nad autostradą"


W Baton Rouge aresztowano m.in. jednego z przywódców Black Lives Matter, DeRaya McKessona. Postawiono mu zarzut "zakłócania ruchu na autostradzie". Według policji demonstranci rzucali ciężkie przedmioty z wiaduktu nad autostradą.


Protesty uliczne odbyły się także w innych miastach, m.in. San Francisco, Chicago, Nowym Jorku oraz West Palm Beach i Fort Lauderdale na Florydzie.


Tymczasem władze ujawniły nowe informacje o sprawcy zabójstwa pięciu policjantów w Dallas. Jak powiedział w niedzielę w wywiadzie dla telewizji CNN szef policji w tym mieście David O. Brown, który jest Afroamerykaninem, napastnik planował prawdopodobnie także inne ataki terrorystyczne.


Ustalono, że 25-letni Micah Johnson przeprowadzał testy z materiałami wybuchowymi i gromadził broń w swoim mieszkaniu. Był weteranem piechoty wojsk lądowych, który walczył m.in. w Afganistanie.

 

Tajemnicze litery "R" i "B" napisane krwią


W czasie konfrontacji w czwartek wieczorem, gdy Johnson zastrzelił pięciu funkcjonariuszy - mówił Brown - jego zachowanie wskazywało, że nie jest zrównoważony psychicznie: w rozmowie śmiał się i śpiewał, wygłaszał tyrady przeciw władzom. Na ścianie pomieszczenia, gdzie przebywał w tym czasie, nabazgrał własną krwią litery "R" i "B". Nie wiadomo, co one oznaczały.


Johnson zginął od eksplozji robota pułapki z bombą, wysłanego w jego kierunku przez policję.


Tragiczne wydarzenia w Luizjanie, Minnesocie i Teksasie są od paru dni głównym tematem mediów w USA. W komentarzach pisze się o groźbie "wojny rasowej".


PAP

grz/
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie