Polaków na podium przedzielił Białorusin Iwan Tichon wynikiem 78,84.


Fajdek, który przyjechał do Holandii jako faworyt, prowadził od pierwszej kolejki. Jest także dwukrotnym mistrzem świata. W kolekcji brakuje mu jedynie medalu olimpijskiego. 

 

Cztery lata temu w Londynie podopieczny Czesława Cybulskiego spalił trzy próby w eliminacjach. - Teraz jestem innym zawodnikiem, dojrzałem. Nie powtórzę po raz drugi takiego samego błędu - mówi.

 

Choć nerwowo było i w Amsterdamie. Właśnie w kwalifikacjach nie zaliczył dwóch pierwszy podejść. W trzecim jednak rzucił 78,82 i wygrał eliminacje.

 

W niedzielę miał znakomitą serię. Już w pierwszej próbie miał wynik 80,46, a później mierzono mu: 78,85 - 79,09 - 80,37 - 80,93 - 79,69.

Nowicki pokazał się światu rok temu, podczas mistrzostw świata. Wówczas zaskoczył wszystkich, gdy "wylądował" na najniższym stopniu podium. Teraz aż do ostatniej kolejki był na drugim miejscu, ale nie poddał się Tichon, który wyprzedził go ostatecznie o ponad metr. Nowickiemu nie udało się odpowiedzieć i ostatecznie wywalczył brąz.

 

Fajdek jeszcze przed finałem zapowiedział, że Tichnowi, jeśli ten stanie na podium, nie poda ręki. - To oszust - skwitował. Białorusin był już raz zdyskwalifikowany za stosowanie dopingu.


PAP