Biuro śledcze dla stanu Georgia poinformowało, że do ataku doszło w pobliżu miasta Valdosta w południowej Georgii tuż przy granicy ze stanem Floryda.

 

Funkcjonariusz Randall Hancock został tam kilkakrotnie postrzelony przez 22-letniego Stephana Paula Becka, który przyczaił się w oczekiwaniu na patrol. Beck, Amerykanin o korzeniach azjatyckich, został zidentyfikowany jako osoba, która wcześniej przez radio wezwała pomoc do wypadku.

 

Całe zdarzenie zostało utrwalone dzięki kamerze, która była wszyta w mundur policjanta. Napastnik najprawdopodobniej działał w pojedynkę. Policja bada motywy tego przestępstwa.

 

  

Jest to kolejna napaść na funkcjonariusza policji w ostatnich dniach. W czwartek wieczorem doszło do strzelaniny podczas pokojowej manifestacji przeciw brutalności policji w Dallas. W jej wyniku, pod strzałów snajpera, zginęło pięciu policjantów. Rany odniosło siedmiu funkcjonariuszy oraz dwóch cywilów.

 

Z informacji policji wynika, że napastnikiem w Dallas był Afroamerykanin Micah Xavier Johnson, szeregowy sił rezerwowych amerykańskiej armii, który służył w Afganistanie od listopada 2013 roku do lipca 2014 roku.

 

Mężczyzna został zabity przez policję. Próba prowadzenia z nim negocjacji nie powiodła się. Mężczyzna nie chciał współpracować z policją i przekazał negocjatorom, że jego zamiarem jest zranienie kolejnych funkcjonariuszy. Według szefa tamtejszej policji Davida Browna, Johnson mówił funkcjonariuszom, że chciał zamordować białych, w szczególności policjantów.

 

Demonstrację w Dallas zorganizowano, by zaprotestować przeciwko ostatnim przypadkom zastrzelenia przez białych policjantów dwóch Afroamerykanów, w Baton Rouge w Luizjanie i w St. Paul w Minnesocie. Manifestacje w związku z tymi wydarzeniami odbyły się w czwartek, m.in. na nowojorskim Manhattanie, w Atlancie, Chicago i Filadelfii.

 

Jak pisze agencja Reutera, był to najbardziej krwawy dzień dla amerykańskiej policji od 9 września 2001 roku, gdy dokonano ataku na World Trade Center.

 

PAP