W relacji z Warszawy z pierwszego dnia szczytu "Kommiersant" zauważa, że większość uczestników "zastrzegała, iż szukanie punktów stycznych z Moskwą jest mimo wszystko konieczne". Podobnie wielowektorowa - według określenia dziennika - była ze strony Rosji piątkowa wypowiedź rzecznika Kremla Dmitrija Pieskowa, który zdaniem gazety "dał znać, że Moskwa nie zamierza palić za sobą mostów".

 

"Kommiersant" ocenia, że "jeśli chodzi o kwestię +powstrzymywania Rosji+, w pierwszym dniu szczytu zasadniczo nie podjęto nowych decyzji". W tym kontekście dziennik relacjonuje wypowiedzi o obecności wojskowej NATO w Europie Środkowo-Wschodniej.

 

Wysokonakładowa "Komsomolskaja Prawda" wybija w tytule opinię analityka wojskowego gen. Leonida Iwaszowa, w przeszłości związanego z ministerstwem obrony. Jego zdaniem "wygląda na to, że NATO marzy o wojnie z Rosją".

 

Iwaszow zarzuca Stanom Zjednoczonym, że "strategicznie ważne jest dla nich powstrzymanie odrodzenia się Rosji", jak i to, by "nie pozwolić Europie wyjść spod kontroli USA". W wywiadzie dla popularnej gazety Iwaszow twierdzi, że "Amerykanie robią wszystko, by spowodować konflikt między Europą i Turcją a Rosją" oraz planują "wywołanie jakiegoś incydentu".

 

Większa stanowczość wobec Rosji

 

Włoski dziennik natomiast wyraża przekonanie, że wobec Moskwy konieczna jest "lepiej wyważona stanowczość", ale zarazem należy sprawdzić, czy możliwe jest przywrócenie zaufania, bez rozbudzania w Rosji "naprawdę niebezpiecznych i atawistycznych kompleksów (wynikających z) poczucia okrążenia". To - dodaje gazeta - najważniejsze zadanie, przed jakim stanie także przyszły prezydent USA.

 

Autor komentarza podkreśla, że decyzje o wzmocnieniu wschodniej flanki NATO świadczą o woli stworzenia systemu militarnego odstraszania zdolnego wpływać na decyzje Kremla. Z drugiej strony - zauważa publicysta - Sojusz proponuje Moskwie pełne wznowienie dialogu przerwanego dwa lata temu po aneksji Krymu.

 

Zdaniem dziennikarza "NATO próbuje rozwiązać diabelskie równanie - dać gwarancje najbardziej zagrożonym sojusznikom bez uruchamiania (...) agresywnej reakcji Moskwy". Nie można nie życzyć sukcesu podjętych kroków, ale nie brak też wątpliwości i znaków zapytania - dodał. Wskazuje m.in., że rozmieszczając wojska na wschodniej flance "NATO przyznaje", iż kluczowy artykuł 5 Traktatu Północnoatlantyckiego o kolektywnej obronie sojuszników "może nie wystarczyć, jeśli nie będzie wspierany przez gwarancje na lądzie".

 

Rośnie prawdopodobieństwo incydentów zbrojnych

 

Po drugie według "Corriere della Sera" nie jest powiedziane, że wysłanie żołnierzy Sojuszu wzmocni bezpieczeństwo w krajach, które chce się "uspokoić". W tym kontekście przypomina rosyjską enklawę w Kaliningradzie, gdzie w ramach odpowiedzi ze strony Moskwy już zostały albo wkrótce zostaną rozmieszczone pociski Iskander, zdolne do przenoszenia głowic jądrowych.

 

"Bezpieczeństwo nie wzrośnie, ale bardziej niż dzisiaj będzie ono zależeć od zdolności do odpowiedzi atomowej, potwierdzając w sercu Europy równowagę grozy między Rosją a Zachodem" - ostrzega włoski dziennik.

 

"Corriere della Sera" pisze również o wzroście prawdopodobieństwa incydentów zbrojnych i prowokacji między siłami NATO a Rosji, na przykład w postaci tzw. wojny hybrydowej, co mogłoby zapoczątkować "niekontrolowaną eskalację".

 

PAP