Kleszcze zaatakowały wszystkich uczestników obozu harcerskiego - informuje "Głos Wielkopolski". Rodzice 12-letniego Miłosza zadzwonili od razu do komendanta obozu, by dowiedzieć się, jak wygląda sytuacja. Okazało się, że pielęgniarka przez cały dzień usuwała kleszcze ze skóry dzieci i opisywała miejsca po ugryzieniach.

 

Leśnicy: nie ma zgłoszeń o pladze kleszczy


Marek Stasiuk, rzecznik Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Szczecinku, przekonywał, że region nie jest wyjątkowy pod względem zagrożenia kleszczami i do RDLP nie dotarły zgłoszenia o pladze kleszczy w podlegających im lasach.


Przypomniał, że o tym, czy wzrasta ryzyko ugryzienia przez kleszcza nie decyduje położenie geograficzne, ale warunki środowiskowe. Więcej kleszczy będzie tam, gdzie rosną paprocie, jest wilgotno, generalnie na terenach podmokłych.

 

Rośnie liczba szczepień przeciw odkleszczowemu zapaleniu mózgu

 

- Nasz syn jest zaszczepiony przeciw odkleszczowemu zapaleniu mózgu, ale obawiamy się boreliozy – mówiła w rozmowie z "Głosem Wielkopolskim" pani Magdalena, matka chłopca. - Niestety, nie istnieją jakieś standardy postępowania w takich przypadkach. Każdy lekarz mówi co innego - dodała.


Zdaniem Cyryli Staszewskiej, rzecznik Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Poznaniu, na obozie powinien być lekarz i i on decyduje o potrzebie podania na przykład antybiotyku.

 

Warto wiedzieć, że aby doszło do zakażenia boreliozą, kleszcz musi przebywać w skórze 12 godz. Jeśli usuniemy go szybko, nie powinien stanowić zagrożenia.


W zeszłym roku przeciw odkleszczowemu zapaleniu mózgu  zaszczepiło się w Polsce 27,8 tys. osób, o 2,3 tys. więcej niż rok wcześniej. Wzrost może być związany z akcjami zachęcającymi do szczepień.

 

Sanepid o inwazji kleszczy ostrzegał już wiosną


Sanepid już w kwietniu ostrzegał, że w związku z łagodną zimą może nas czekać inwazja kleszczy. Tylko w pierwszym kwartale tego roku na Mazowszu na kleszczowe zapalenie mózgu zachorowały dwie osoby, a na boreliozę już 232.


- Większość chorób przenoszonych przez kleszcze jest trudna zarówno w diagnozowaniu, jak również w leczeniu. Wpływa na to wiele czynników: niespecyficzne i zmienne objawy, niedoskonałość tradycyjnych metod diagnostycznych - powiedział polsatnews.pl Janusz Piechota, prezes firmy Aplicon z Wrocławia. - Ze względu na zmiany klimatyczne co roku wzrasta populacja kleszczy oraz wydłuża się ich okres żerowania - dodał.

 

Testy diagnostyczne są, ale dość drogie


Aplicon opracował specjalne testy diagnostyczne, dzięki którym w ciągu kilku dni od ukąszenia, ofiara kleszcza będzie wiedzieć, czy ma się czym martwić. Zwłaszcza, że choroby przenoszone przez kleszcze zwykle rozwijają się dość długo.


Sposób jest prosty. Starannie usuniętego z ciała kleszcza należy umieścić w szczelnie zamkniętym woreczku foliowym i nadać przesyłkę. Firma z Wrocławia po kilku dniach na maila dostarcza informacje, czy kleszcz przenosił którąś z groźnych bakterii czy wirusów.

 

Kleszcze badane są w jednym z laboratoriów na terenie Wrocławskiego Parku Technologicznego. Trzeba jednak za nie zapłacić. Pojedyncze badanie na boreliozę to koszt 160 zł, pakiet badań na boreliozę i kleszczowe zapalenie mózgu - 240 zł. Najdroższy, uwzględniający także inne schorzenia, kosztuje 320 zł.

 

Kleszcz pospolity może przenosić groźne choroby


Kleszcze są pajęczakami, pasożytami zewnętrznymi głównie kręgowców. Rozróżnia się blisko 825 gatunków kleszczy. Długość ich ciała wynosi od jednego do około 30 mm. Wyposażone są w ryjkowaty narząd gębowy przystosowany do ssania krwi i płynów tkankowych. W Polsce licznie występuje kleszcz pospolity, który może przenosić różne choroby m.in. boreliozę, anaplazmozę i  tularemię.


Głos Wielkopolski, polsatnews.pl