Zanim owoce trafią na bazar, do ceny dolicza się koszty transportu, przechowywania i marże handlowców. Ale czy to powód, by np. w Warszawie były niemal 17 razy droższe niż w niektórych skupach?

 

- To jest działanie celowe zakładów przetwórczych. Jak to się mówi, chcą zarobić, ale się nie narobić – uważa Dariuz Nikitiuk, plantator porzeczek ze wsi Mokre.

 

Eksperci wskazują na inne powody. Przetwórnie w zeszłym roku zrobiły spore zapasy tych owoców, a odbiorcy z zagranicy, którzy kiedyś lubili nasze porzeczki, przestali je kupować, gdy kilka lat temu ich ceny gwałtownie podskoczyły. Teraz to się mści.

 

- Żeby sprzedać towar, który był bardzo drogi, żeby znowu wejść na rynki zbytu, trzeba obniżyć cenę. I tak stało się u nas - tłumaczy Bożena Nosecka z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa.

 

Choć jesteśmy potentatem w uprawie czarnych porzeczek, to nie cieszą się one u nas taką popularnością jak jabłka. A szkoda, bo to samo zdrowie. Oczyszczają organizm z toksyn, wspomagają leczenie wątroby i nerek, wzmacniają serce i obniżają ciśnienie krwi.

 

Polsat News