Dziennikarze w pierwszym numerze tygodnika "Faktycznie", który ukazał się w czwartek, swój pierwszy tekst zatytułowali: "Jesteśmy wściekli". Tłumaczą w nim, dlaczego zdecydowali się odejść z poprzedniej redakcji oraz przedstawiają swoje dziennikarskie śledztwo, które dotyczy zarzutów, jakie prokuratura postawiła jej byłego szefowi.

 

"Dramatyczne okoliczności śledztwa"

 

"Postanowiliśmy sprawdzić jakość oskarżeń wysuniętych przez organa ścigania. Afera Romana K. wydała się aferą przynajmniej w części szytą grubymi nićmi i motywowaną politycznie - piszą.

 

Dziennikarze przyznają, że raport "jest bolesny" dla wszystkich osób sympatyzujących z "Faktami i Mitami" i stwierdzają, że Romana K. "można bronić tylko przed nim samym". Piszą, że chcieli opowiedzieć czytelnikom jak bardzo są "wściekli" i jak mocno czują się oszukani.

 

"Nasza praca i nasze życie zostały użyte jako tło do jakiejś wyjątkowo paskudnej historii kryminalnej. Użyto nas jako parawanu do nadużyć, a postępki pana K. rzucają cień na nas wszystkich - czytamy w tygodniku. 

 

Słuszne zarzuty?

 

Dziennikarze cytują jedną z wiadomości, jakie miał z aresztu przesyłać do redakcji Roman K. "Podgrzewajcie atmosferę w sieci. Do gazety dawajcie listy z poparciem dla mnie. Trzeba ze mnie zrobić więźnia politycznego. Nie może spaść sprzedaż, bo jak spadnie, to możemy się nie pozbierać."

 

Przedstawiając kulisy aresztowania byłego naczelnego "Faktów i Mitów" piszą, że powodem podżegania do zabójstwa byłej żony miałyby być podział majątku po rozwodzie.

 

Roman K. został zatrzymany w połowie lutego. Prokuratura Apelacyjna w Łodzi przedstawiła mu siedem zarzutów, w tym zarzut wielokrotnego nakłaniania, w kraju i za granicą, dwóch osób do dokonania zabójstwa żony.

 

Śledczy ustalili, że mężczyzna w zamian za dokonanie tych czynów oferował znaczną kwotę pieniędzy, a nadto wskazywał oczekiwany przez niego sposób popełnienia zabójstwa mający na celu upozorowanie śmierci z przyczyn naturalnych lub w następstwie nieszczęśliwego wypadku.

 

"Bezprecedensowe wydarzenia"

 

W piątek spółka "Błaja News", wydawca "Faktów i Mitów" wydała oświadczenie. Oskarżyła w nim byłych pracowników redakcji o zaplanowane zdezorganizowanie cyklu wydawniczego, nagłe odejścia z pracy, usunięcie i uszkodzenie sprzętu. Założenie przez nich nowego tygodnika określiła jako "nielojalne". Wydawca zapowiedział podjęcie dalszych kroków prawnych związanych ze zniesławieniem i naruszeniem dóbr osobistych Romana K.

 

polsatnews.pl