Sejm uchwalił w czwartek nową ustawę o TK, opartą na propozycjach PiS. Wcześniej posłowie odrzucili ponad 40 poprawek zgłoszonych przez opozycję. Ustawa trafi teraz do Senatu.

 

- Władza ustawodawcza pozbywa się kontroli nad sobą ze strony władzy sądowniczej, czyli mamy do czynienia z końcem ustroju, który można określić mianem demokratycznego państwa prawa - powiedział.

 

- Sprawa polega na tym, że bez mandatu do zmiany konstytucji, do tej zmiany właściwie doszło; konstytucja z 1997 r. w swym fundamentalnym zakresie przestała de facto obowiązywać - ocenił Zoll. Jego zdaniem istotny wpływ na TK ma teraz władza wykonawcza.

 

Jakie sprawy na początek?

 

B. prezes TK dodał, że generalna zasada badania spraw w kolejności wpływu oznacza, że "sprawy, które z punktu widzenia praw obywatelskich należałoby jak najszybciej rozpatrzeć, będą musiały leżeć, być może nawet do końca kadencji, bo np. podmiot uprawniony zasypie Trybunał wnioskami w sprawach zupełnie bagatelnych". Jego zdaniem trudno mówić o niezależności TK, skoro władza ustawodawcza, która ma być kontrolowana, dyktuje mu kolejność rozpatrywania spraw.

 

Zoll ocenił, że niewiele zmienia wycofanie się PiS z zapisu o wymogu większości 2/3 głosów sędziów do wydania wyroku w pełnym składzie. - To że czterech sędziów może odsuwać orzeczenie, to nieporozumienie, w żadnym Trybunale coś takiego nie występuje - powiedział. - To właśnie spowoduje upolitycznienie sędziów i podział na "naszych" i "nie naszych". Można przewidywać, że gdy się już zmieni skład TK, to ten zapis zniknie, bo on wtedy będzie działał przeciwko obecnej władzy - dodał.

 

Odnosząc się do zapisu ustawy, że prezesa TK powołuje prezydent "spośród co najmniej trzech kandydatów" przedstawionych mu przez Zgromadzenie Ogólne TK, prof. Zoll ocenił, że "chodzi o to, by pan prezydent na pewno dostał kandydaturę odpowiadającą partii rządzącej".

 

Sędziowie nie orzekają

 

Według niego niezgodne z konstytucją byłoby dopuszczenie przez prezesa TK do orzekania trzech osób wybranych do TK w grudniu ub.r. przez obecny Sejm. Jak mówił, TK uznał już (w wyroku z 3 grudnia ws. ustawy o TK z czerwca ub. roku - red.), że miejsca te zajęte są przez trzech sędziów, wybranych zgodnie z konstytucją w październiku ub.r.

 

Zoll jest przekonany, że nowa ustawa nie będzie mogła być narzędziem oceny TK, jeśli zostanie do niego zaskarżona - tak jak było 9 marca br., przy badaniu przez TK grudniowej noweli ustawy autorstwa PiS. Przypomniał, że konstytucja stanowi, iż sędziowie TK są związani tylko ustawą zasadniczą w zakresie orzekania. - Ten przepis jest właśnie po to, by nie byli związani ustawą, którą oceniają - wyjaśnił.

 

Jego zdaniem obecne doświadczenia pokazują, że należałoby publikować wyroki TK w oficjalnym zbiorze orzeczeń Trybunału, tak jak np. ogłasza orzeczenia Sąd Najwyższy. Zoll dopuszczałby też możliwość ich drukowania w dzienniku aktów normatywnych, ale na zarządzenie prezesa TK. - Dziś publikację może zablokować premier, jak właśnie zablokowała; a powinno być jednoznacznie stwierdzone, że premier nie ma tu nie co powiedzenia - dodał b. prezes TK.

 

PAP