Oba zespoły mierzyły się w ważnych spotkaniach mistrzostw świata (m.in. w półfinale w 1982 i 1986 oraz ćwierćfinale w 2014, gdy lepsi byli Niemcy), ale dopiero po raz pierwszy staną naprzeciw siebie w mistrzostwach Europy.

 

W ćwierćfinałach turnieju we Francji gospodarze łatwo poradzili sobie z ambitną Islandią - wygrali 5:2, prowadząc już do przerwy 4:0. Tymczasem Niemcy stoczyli zacięty bój z Włochami, wygrywając dopiero po długiej serii rzutów karnych.

 

"Niemcy zawsze pozostają Niemcami"

 

Przed półfinałem Niemcy mają sporo kłopotów kadrowych. Z powodu kontuzji nie zagrają Mario Gomez (wykluczony do końca turnieju) i Sami Khedira, a kartki wyeliminowały lidera defensywy - Matsa Hummelsa. Pod znakiem zapytania stoi występ Bastiana Schweinsteigera.

 

Do składu Francuzów mogą natomiast wrócić pauzujący w ćwierćfinale za kartki Adil Rami i N'Golo Kante.

 

- Wyglądamy lepiej, ale Niemcy zawsze pozostają Niemcami. Oni są najlepszym zespołem w Europie i na świecie. Jedynym całkowicie kontrolującym sytuację. Z ogromną jakością techniczną w każdej formacji, od bramkarza do napastników - powiedział trener reprezentacji Francji Didier Deschamps.

 

Ostatnie starcie pod znakiem zamachu

 

Selekcjoner gospodarzy może być zadowolony m.in. z postawy swoich ofensywnych graczy. Antoine Griezmann zdobył dotychczas cztery bramki, a Olivier Giroud i Dimitri Payet - po trzy.

 

Ostatniemu starciu obu zespołów - w listopadzie 2015 roku w podparyskim Saint-Denis (2:0 dla Francji) - towarzyszyły dramatyczne wydarzenia. W trakcie meczu pod bramą Stade de France doszło do zamachu terrorystycznego - jednego z kilku, jakie miały miejsce wówczas w stolicy Francji. Obecne mistrzostwa toczą się pod ścisłą ochroną całej armii ludzi odpowiedzialnej za bezpieczeństwo uczestników turnieju.

 

Zwycięzca meczu spotka się w finale z Portugalią, która w środę pokonała Walię 2:0.

 

PAP