Co roku przed wakacjami komisja ekspertów składająca się z lekarzy weterynarii i hipologów przeprowadza badania koni w celu dopuszczenia ich do pracy przy przewozie turystów trasą z Polany Palenicy do Morskiego Oka.


- Komisja wycofała trwale sześć koni, a 17 zwierząt ma czasowy zakaz wykonywania pracy do czasu kolejnych badań weryfikacyjnych - poinformował Janczy.


Obrońcy praw zwierząt, którzy domagają się wycofania transportu konnego do Morskiego Oka i zastąpienia zwierząt wózkami elektrycznymi, chcą, aby konie były poddawane bardziej szczegółowym badaniom. Aktywiści uważają, że konieczne jest powtórne wykonanie „rzetelnego” badania układu ruchu koni.


„Mówiąc >>rzetelnego<<, mamy na myśli stworzenie miejsca właściwego do przeprowadzenia badania na lonży, na twardym prostym odcinku drogi oraz możliwości przeprowadzenia prób zginania” - pisze w raporcie lekarz weterynarii Bożena Latocha, badająca konie z Morskiego Oka z ramienia organizacji ochrony zwierząt.


Nie ma możliwości szczegółowych badań


Zdaniem prezesa Fundacji VIVA! Akcja dla Zwierząt Cezarego Wyszyńskiego około 200 koni nie zostało przebadanych w ruchu, dlatego nie wiadomo, u ilu zwierząt wystąpiła kulawizna.


Lekarze weterynarii i hipolodzy przeprowadzający badania ripostują, że badania ruchu koni zostały przeprowadzone rzetelnie i są wystarczające, natomiast na terenie pracy koni nie ma możliwości przeprowadzenia szczegółowych badań ortopedycznych każdego zwierzęcia, np. badań USG czy RTG.


Obowiązkowe badania koni pracujących na drodze do Morskiego Oka są wykonywane od 2011 r.


Obrońcy praw zwierząt protestują


Obrońcy praw zwierząt twierdzą, że na drodze do Morskiego Oka dochodzi do znęcania się nad końmi, które pracują tam ponad siły. Ich tezom przeczą jednak opinie ekspertów hipologów. Przeciw wycofaniu transportu konnego z tatrzańskiego szlaku są m.in. środowiska akademickie oraz Główny Lekarz Weterynarii i Związek Hodowców Koni.


W 2009 r. padł jeden koń pracujący przy przewozie turystów do Morskiego Oka. Późniejsze badania wykazały jednak, że zwierzę posiadało wrodzoną wadę i to było przyczyną jego śmierci. Obrońcy zwierząt twierdzą, że w ostatnich latach do rzeźni trafiło kilkadziesiąt koni wyniszczonych pracą na trasie do Morskiego Oka.

 

PAP