Corbyn był w 2003 roku jednym z głównych organizatorów kampanii przeciwko wojnie w Iraku i milionowego marszu w centrum Londynu, którego uczestnicy apelowali o powstrzymanie interwencji. Od czasu wyboru na lidera ugrupowania jesienią ubiegłego roku zapowiadał, że zamierza przeprosić w imieniu partii za "fatalne decyzje", które doprowadziły do destabilizacji Bliskiego Wschodu.


- Tak więc teraz szczerze przepraszam w imieniu mojej partii za katastrofalną decyzję o wyruszeniu na wojnę w Iraku - zadeklarował.


- Te przeprosiny przede wszystkim należą się Irakijczykom. (...) Zapłacili najwyższą cenę za najpoważniejszą katastrofę w polityce zagranicznej w ciągu ostatnich 60 lat - przyznał.


Jak dodał, przeprosiny należą się również "rodzinom żołnierzy, którzy zginęli w Iraku lub wrócili do domu z urazami lub niepełnosprawnością". - Wykonywali swoje obowiązki w ramach konfliktu, na który nigdy nie powinni być wysłani - podkreślił.


Protest ponad 2 mln ludzi


Lider Partii Pracy zaznaczył, że swoje słowa kieruje również do "milionów Brytyjczyków, którzy czują, że nasza demokracja została naruszona przez sposób, w jaki podjęto decyzję o pójściu na tę wojnę - na postawie zapewnień >>będę z Tobą, zawsze<< danych prezydentowi Stanów Zjednoczonych, co wreszcie zostało upublicznione".


W lutym 2013 roku w największym w historii współczesnej Wielkiej Brytanii proteście ok. 2 mln ludzi przeszło ulicami Londynu, protestując przeciwko decyzji o rozpoczęciu wojny w Iraku. Corbyn był wówczas jednym z mówców apelujących o zmianę tej decyzji.


Podstawy decyzji "dalekie od satysfakcjonujących"


W środę Corbyn wygłosił swoje komentarze po publikacji raportu sir Johna Chilcota badającego proces podejmowania decyzji o przystąpieniu do wojny w Iraku. Według autorów dokumentu, opartego na trwającym od 2009 roku dochodzeniu, podstawy prawne decyzji o przystąpieniu Wielkiej Brytanii do inwazji na Irak w 2003 r. były "dalekie od satysfakcjonujących", a informacje wywiadowcze o domniemanej broni masowej zagłady w Iraku były wadliwe.


W raporcie podkreślono, że w marcu 2003 roku nie było nieuchronnego zagrożenia ze strony irackiego dyktatora Saddama Husajna, a chaos, jaki zapanował następnie w Iraku i regionie, powinien był zostać przewidziany.

 

PAP