Wcześniej podawano, że w ataku zginęło 213 osób.

 

We wtorek Biały Dom poinformował, że kondolencje z powodu zamachu premierowi Iraku Hajdarowi al-Abadiemu złożył w rozmowie telefonicznej wiceprezydent USA Joe Biden. "Wiceprezydent stanowczo potępił atak ISIL (Islamskie Państwo Iraku i Lewantu - poprzednia nazwa IS), określając go tchórzliwym i desperackim aktem wymierzonym w ludność cywilną" - napisano w oświadczeniu.

 

Najkrwawszy zamach

 

Niedzielny zamach, który uznawany jest za jeden z najkrwawszych, do jakich w ogóle doszło ostatnio w Iraku, był przedmiotem wtorkowych rozmów amerykańskiego sekretarza stanu Johna Kerry'ego i ministra spraw zagranicznych Arabii Saudyjskiej Adila ibn Ahmada ad-Dżubeira. Podczas spotkania podkreślono, iż należy zwiększyć wysiłki na rzecz pokonania tzw. Państwa Islamskiego (IS).

 

Również we wtorek, podczas konferencji prasowej w Bagdadzie, minister spraw wewnętrznych Iraku Muhammad Salim al-Ghaban ogłosił, że rezygnuje ze stanowiska i jego obowiązki przejmie jego zastępca. Podkreślił, że krwawego zamachu nie udało się udaremnić ze względu na brak współpracy między wieloma jednostkami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo w stolicy.

 

Do zamachu w Bagdadzie doszło w nocy z soboty na niedzielę. Zamachowiec samobójca wysadził w powietrze samochód wyładowany ładunkami wybuchowymi w dzielnicy handlowej Karrada, zamieszkiwanej głównie przez szyitów.

 

PAP