Do wypadku doszło w piątek wieczorem około godziny 20:40 na skrzyżowaniu ulic Kijowskiej i Targowej na warszawskiej Pradze-Północ. Ze wstępnych ustaleń policji wynikało, że nastolatka wbiegła na jezdnię wprost pod jadący samochód. Prawdopodobnie chciała złapać piłkę.

 

Prowadzący czerwoną Hondę, pod kołami której zginęła 14-letnia dziewczyna, odpowie przed sądem za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Grozi za to kara do 8 lat więzienia.

 

Mężczyźnie wcześniej odbierano już uprawnienia do kierowania pojazdami, a mimo to siadał za kierownicę. Został za to trzykrotnie prawomocnie skazany. Poza tym karano go za składanie fałszywych zeznań.

 

Dramatyczna sytuacja, w której znaleźli się bliscy tragicznie zmarłej Klaudii poruszyła serca warszawiaków. Ci postanowili zorganizować zbiórkę, by pomóc rodzinie sfinansować pochówek dziewczyny.

 

Jak ustaliło Metro Warszawa, do rodziny Klaudii zgłosiło się już kilka osób prywatnych, które zaoferowały pokrycie kosztów pochówku. Bliscy nie chcą jednak przyjąć od nich żadnej finansowej pomocy, bo podejrzewają, że z pomocą przyszła rodzina sprawcy wypadku.

 

Z ofertą zorganizowania pogrzebu "za darmo", do krewnej 14-latki zgłosił się także Dariusz Dutkiewicz, dyrektor Polskiej Izby Pogrzebowej. - Na razie rodzina nam podziękowała - przyznał w rozmowie z polsatnews.pl dodając, że zdarza mu się angażować w podobne akcje.

 

Zorganizował m.in. darmowy pochówek dla ofiar tragedii w Kamieniu Pomorskim, kiedy w pożarze budynku hotelu socjalnego zginęły 23 osoby.

 

Metro Warszawa, polsatnews.pl