Były bokser starł się z dorosłym niedźwiedziem. Skończyło się na kilku zadrapaniach

Świat
Były bokser starł się z dorosłym niedźwiedziem. Skończyło się na kilku zadrapaniach
Niedźwiedź czarny, fot. Hillebrand Steve/Public domain/Wikimedia Commons

61-letni Rick Nelson z Kanady, w przeszłości bokser wagi piórkowej i łowca niedźwiedzi, był na spacerze ze swoim psem, kiedy na jego drodze stanął mały niedźwiadek czarny. A wtedy jego matka - niedźwiedzica o wadze niemal 150 kilogramów - stanęła w obronie swojego potomstwa.

Do zdarzenia doszło pod miastem Sudbury na południu prowincji Ontario. Mały niedźwiadek nieoczekiwanie wystawił swoją głowę z krzewów zaledwie metr od mężczyzny. - Był tak blisko mnie, że mogłem go dotknąć. Zaczął skowyczeć, ponieważ wystraszyłem go - opowiadał Nelson w rozmowie z CBC.

 

Kiedy pies zaczął szczekać na niedźwiadka, Nelson zdał sobie sprawę, że za chwilę na miejscu pojawi się matka malucha, aby stanąć w obronie potomstwa.

 

- Wiedziałem, że mam kłopoty - powiedział i nie mylił się: matka już po chwili przybiegła z pełną prędkością, po czym stanęła na tylnych łapach. Była zdecydowanie wyższa od niego.

 

Stanął do nierównej walki

 

Nelson nie mógł uciec, ponieważ niedźwiedzie czarne są szybsze od ludzi. W pobliżu nie było żadnych kamieni, ani kijów, dzięki którym mógłby się bronić. Zdecydował się więc wykorzystać swoje doświadczenie z ringu.

 

Kiedy niedźwiedź zamachnął się na niego, odpowiedział prawym prostym. Trafił w pysk niedźwiedzia, ale jednocześnie porozrywał na zębach zwierzęcia skórę swoich kostek. Potężny ssak odpowiedział ciosem, po których Nelsonowi pozostały zadrapania na twarzy i klatce piersiowej.

 

Po ciosie lewą łapą - od tej łapy najczęściej te ssaki rozpoczynają atak - niedźwiedź szykował się do ataku prawą - znacznie groźniejszą, ponieważ większość niedźwiedzi jest "praworęczna".

 

Były bokser wykonał unik i tym razem trafił niedźwiedzia tam, gdzie chciał - prosto w nozdrza.

 

Wtedy młody niedźwiedź wydał z siebie kolejny pisk i zaczął uciekać.

 

- To była dla mnie chwila prawdy. Co zrobi niedźwiedź? Czy pójdzie za młodym czy... wróci do mnie? - relacjonował 61-latek. Ostatecznie niedźwiedź, jakby nic się nie stało, odszedł za potomostwem. Na koniec odwrócił się jeszcze w stronę 61-latka. Krwawił z pyska.

 

Nie zraził się

 

Pomimo groźnego incydentu mężczyzna na antenie CBC powiedział, że pomimo tego incydentu, ludzie nie muszą się obawiać niedźwiedzi czarnych.

 

- Właściwie nie są groźne, dopóki nie spotkamy ich potomstwa. Prawdopodobnie bardziej boją się nas, niż my ich.

 

CBC

pr/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze