Do samobójczego zamachu doszło na parkingu w bezpośrednim sąsiedztwie Meczetu Proroka w Medynie, która jest drugim co do znaczenia ośrodkiem kultu religijnego w świecie islamu po Mekce.


Na miejscu domu, w którym miał niegdyś mieszkać Mahomet, stoi dziś meczet z grobem Proroka i mogiłą jego córki Fatimy. Są one celem pielgrzymek setek tysięcy muzułmanów z całego świata. Meczet był w poniedziałek wypełniony po brzegi wiernymi, którzy przybyli na wieczorną modlitwę w związku z dobiegającym końca ramadanem, muzułmańskim miesiącem postu - podkreślają saudyjskie media.


Starający się wedrzeć na teren meczetu mężczyzna został zatrzymany przez agentów służby bezpieczeństwa na parkingu. Zdetonował on ładunek, który miał na sobie i zginął na miejscu, a wraz z nim czterej funkcjonariusze, którzy próbowali go wylegitymować.


Próba podważenia autorytetu dynastii


Na miejsce zdarzenia przybył król Salman ibn Abd al-Aziz, który wraz z gubernatorem Medyny odwiedził rannych funkcjonariuszy w szpitalu. Dynastia rządząca w Arabii Saudyjskiej przywiązuje ogromną wagę do swej roli opiekuna i strażnika świętych miejsc islamu - Mekki i Medyny. Zamach mógł być próbą podważenia jej autorytetu jako stróża miejsc kultu - pisze agencja Reutera.


Zamach w Medynie był kolejnym, trzecim już aktem terroru, do jakiego doszło w poniedziałek w Arabii Saudyjskiej. W pobliżu szyickiego meczetu w mieście Al-Katif we wschodniej części Arabii Saudyjskiej zamachowcy-samobójcy zdetonowali ładunki wybuchowe, które nie spowodowały ofiar wśród postronnych. Rzecznik ministerstwa spraw wewnętrznych gen. Mansur Al-Turki poinformował, że zidentyfikowano szczątki trzech osób, co rzuca światło na liczę domniemanych sprawców - pisze w komentarzu agencja AFP.


Zamach przed konsulatem USA


Około godziny 2 nad ranem czasu lokalnego doszło z kolei do eksplozji przed konsulatem USA w Dżuddzie, drugim co do wielkości mieście w tym kraju. Zamachowiec-samobójca zaparkował samochód przed szpitalem znajdującym się naprzeciwko amerykańskiego konsulatu, i chwilę później zdetonował ładunki wybuchowe. Zginął on sam, a dwie osoby zostały ranne.


Konsulat USA poinformował, że nikomu z personelu nic się nie stało. Według świadków cały rejon został zamknięty przez saudyjskie siły bezpieczeństwa; obszar ten patrolowały również śmigłowce. Ministerstwo spraw wewnętrznych ujawniło, że autorem zamachu, który przeprowadzono 4 lipca, a zatem w dniu amerykańskiego święta narodowego, był 30-letni Abdallah Kalzar Khan obywatel Pakistanu, który mieszkał w Arabii Saudyjskiej od 11 lat.


Skoordynowana akcja


Zamachy te, choć nie przyznała się do nich jeszcze żadna organizacja islamistyczna, wyglądają na skoordynowaną akcję - pisze agencja Reuters.


Eksplozje przed konsulatem USA w Dżuddzie, przed meczetem Proroka w Medynie i w pobliżu meczetu w mieście Al-Katif, następują po zamachach w Turcji, Bangladeszu i w Iraku. Ataki te zdają się być celowo przeprowadzane w czasie, gdy zbliża się święto Eid al-Fitr kończące ramadan i mają zapewne na celu destabilizację Arabii Saudyjskiej - podsumowuje Reuters.

 

PAP