O skandalicznym odkryciu napisała na portalu społecznościowym w poniedziałek wieczorem jedna z pacjentek szpitala.

 

"Chciałabym pokazać wszystkim Pilanom a także mieszkańcom okolic Piły czystość i higienę w Pilskim Szpitalu na ul. Rydygiera. Dzisiaj trafiłam na oddział w Pile i za moim łóżkiem zastałam małą niespodziankę w postaci grzyba wychodzącego ze ściany. W razie braku jedzenia w szpitalu zawsze można się posilić jak widać, jakaś zupka grzybowa, lub inne pochodne. Higiena na 100%." - napisała kobieta (pisownia oryginalna - red.)

 

 

Wpis błyskawicznie rozpętał lawinę komentarzy. "Dramat. To nie do pomyślenia, żeby w szpitalu było takie niechlujstwo" - napisała jedna z użytkowniczek. "Skandaliczne zachowanie ze strony szpitala. Uciekać, gdzie pieprz rośnie" - dodała inna. Internauci  w komentarzach nie kryją także ironii.  "W sam raz na grzybobranie"; "Na obiadek pewnie grzybowa"; "W sam raz, jak w nocy ktoś zgłodnieje" - czytamy pod postem.

 

"Zawiódł czynnik osobowy"

 

Fotografie dotarły także do starosty pilskiego, Eligiusza Komarowskiego, który jeszcze tego samego dnia przyjechał do podlegającego mu szpitala.

 

Na swoim profilu na portalu społecznościowym napisał: "Z uwagi na karygodny stan, niezwłocznie poleciłem przeniesienie pacjentek do innej sali, gdzie panują bardziej "ludzkie” warunki. Korzystając z uprawnień nadzorczych, jako Starosta Pilski, zobowiązałem do wnikliwego przeglądu pozostałych pomieszczeń szpitalnych. Zasugerowałem także zabezpieczenie "grzyba” i przekazanie do stosownej instytucji celem wykonania właściwych badań".

 

Komarowski wyraził też nadzieję, że incydent w pilskim szpitalu to "odosobniona sytuacja", a grzyb pojawił się, ponieważ "prawdopodobnie powstał zaciek w wyniku przeciekania rury doprowadzającej wodę".

 

Podkreślił także, że pilski szpital od kilkunastu lat jest niedofinansowany, "jednak utrzymanie higieny nie powinno wykraczać poza możliwości finansowe i organizacyjne placówki". "Sytuacja, która miała miejsce, jest karygodną i nie miała prawa się zdarzyć. W tym przypadku zawiódł według mnie czynnik osobowy" - napisał starosta.

 

 

Sanepid: grzyb był już w ubiegłym roku


Kroki w sprawie zamierza podjąć także poznański sanepid. Jak wyjaśnił w rozmowie z polsatnews.pl jego dyrektor Andrzej Trybusz, ostatnią kontrolę w pilskim Szpitalu Specjalistycznym przeprowadzono w październiku ubiegłego roku.

 

- Stwierdziliśmy kilka nieprawidłowości, wśród nich był odpadający tynk i grzyb. Szpital miał czas na usunięcie tych uchybień do 30 czerwca 2016 roku - powiedział Trybusz. W jego ocenie wina za zaniedbania lezy po stronie szpitala, który nie dopilnował, by sprzątający salę prawidłowo wykonywali swoją pracę.

 

- Gdyby szpital zachowywał odpowiednie standardy, to do takich zdarzeń by nie dochodziło. Kierownictwo powinno przyjrzeć się sprawie i lepiej zadbać o czystość - przekonywał dyrektor poznańskiego sanepidu. Poinformował też, że w przyszłym tygodniu zostaną przeprowadzone w pilskim szpitalu kontrole. - Nie lekceważyłbym tej sprawy, trzeba się temu lepiej przyjrzeć - dodał.

 

"Szpital jest blisko lasu"

 

Dyrektor szpitala w Pile Rafał Szuca, w rozmowie z polsatnews.pl wyjaśnił, że na pojawienie się grzyba w placówce mogły wpłynąć różne czynniki. - Możliwe, że to z powodu pękniętej rury. Poza tym szpital znajduje się blisko lasu - wyjaśniał.

 

Szuca nie krył jednak "wstydu" za personel szpitala, który w jego ocenie "ponosi winę za niedopilnowanie procedur". 

 

- W tej sprawie na pewno zostaną podjęte kroki. Jest to dla nas nie do przyjęcia, wobec konkretnych osób zastaną wyciągnięte konsekwencje - zapowiedział dyrektor szpitala. Dodał, że w placówce w najbliższym czasie zostaną "wdrożone dodatkowe kontrole higieny", które mają zapobiegać takim sytuacjom w przyszłości.

 

polsatnews.pl