Jak podkreśla agencja Reutera, jest to pierwsza od lat próba zamachu na obcokrajowców w Arabii Saudyjskiej.

Około godziny 2 nad ranem czasu lokalnego zamachowiec zaparkował samochód przed szpitalem, który znajduje się naprzeciwko amerykańskiego konsulatu, i chwilę później zdetonował ładunki wybuchowe. Wcześniej Reuters pisał, że napastnik postawił samochód przed meczetem.

 

Kolejne wybuchy

 

Wybuch miał miejsce około 20 metrów od budki strażniczej na zewnątrz konsulatu. Budynek konsulatu od ulicy oddzielają betonowe bariery.

 

Departament Stanu USA poinformował, że wie o eksplozji w Dżuddzie i że współpracuje z saudyjskimi władzami, aby zebrać więcej informacji na temat tego, co się stało - podał Reuters.

 

Kilka godzin później w okolicy zamachu doszło jeszcze do trzech wybuchów. Konsulat poinformował, że nikomu z personelu nic się nie stało.

 

Według świadków rejon zamachu został zamknięty przez saudyjskie siły bezpieczeństwa; obszar ten patrolowały również śmigłowce.

 

W 2004 roku pięciu napastników wtargnęło do tej samej placówki, zabijając na zewnątrz budynku czterech Saudyjczyków, pracowników ochrony, a na terenie konsulatu - jego pięciu miejscowych pracowników. Wówczas trzech napastników zabito, a dwóch schwytano. (PAP)

 

PAP