Efektownie podane prosię miało być jedną z atrakcji weselnego przyjęcia. Danie zostało oblane spirytusem i podpalone jeszcze na zewnątrz lokalu. Osoba z obsługi przewiozła je na główną salę. Wówczas zapaliła się butelka ze spirytusem. Kiedy kelner upuścił ją na stolik, płonący alkohol rozlał się na gości.

 

- Być może to wina pośpiechu. Z tego co wiem, na posiłek trzeba było długo czekać - powiedział polsatnews.pl podkomisarz Andrzej Fijołek z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.

 

Danie zaserwowano po godzinie 23:00. - Po północy było już po weselu - dodał Fijołek.

 

Policja będzie dokładnie wyjaśniać okoliczności zdarzenia.