Mistrzowie świata objęli prowadzenie w Bordeaux w 65. minucie. Jonas Hector, po sprytnym zagraniu na lewej stronie boiska, dośrodkował w pole karne, gdzie włoskich obrońców ubiegł Mesut Oezil, i mocnym strzałem pokonał rozgrywającego 160. spotkanie w drużynie narodowej Gianluigiego Buffona.

 

Gdy wydawało się, że Niemcy kontrolują sytuację, zrobiło się... 1:1. Dośrodkowanie w pole karne próbował przedłużyć głową Chiellini, a piłka uderzyła w rękę skaczącego za nim Boatenga. Węgierski arbiter bez wahania wskazał na rzut karny, którego pewnym egzekutorem okazał się Leonardo Bonucci. Neuer został pokonany w tym turnieju po raz pierwszy, czyste konto zachował przez 437 minut.

 

Zmarnowane "jedenastki"

 

Seria rzutów karnych miała niecodzienny przebieg. W pierwszych pięciu próbach oba zespoły zmarnowały po trzy "jedenastki". Pomylili się Thomas Mueller, Mesut Oezil i Bastian Schweinsteiger, a w ekipie Italii - Simone Zaza, Graziano Pelle i... Bonucci. Później, przy stanie 5-5, strzał Matteo Darmiana obronił Manuel Neuer, a decydujący rzut karny wykorzystał Hector.

 

Niemcy po raz pierwszy w historii pokonały Italię w fazie głównej mistrzostw Europy lub świata. W dotychczasowych ośmiu meczach Włosi wygrali czterokrotnie, tyle samo razy padł remis.

 

Koniec "klątwy Włochów"

 

"Po absurdalnym konkursie rzutów karnych Niemcy postawiły na swoim. Neuer znów został bohaterem, a Hector zapewnił im zwycięstwo i tym samym położył kres »klątwie Włochów«" - skomentowano na stronie internetowej magazynu "Kicker".

 

Złą wiadomością dla mistrzów świata jest jedynie fakt, że tego dnia żółtą kartkę zobaczył Mats Hummels. To oznacza, że 27-letni obrońca Bayernu Monachium nie zagra w kolejnym meczu.

 

Rzuty karne wyłoniły zwycięzcę po raz trzeci w trwającym turnieju. Pierwszy raz bez udziału... Polski. Podopieczni Adama Nawałki najpierw wyeliminowali w ten sposób Szwajcarię w 1/8 finału, a później przegrali z Portugalią.

 

Zespół z Półwyspu Iberyjskiego zagra w półfinale z Walią 6 lipca w Lyonie. Debiutant z Wysp Brytyjskich w piątek niespodziewanie wyeliminował Belgię po zwycięstwie 3:1.

 

Francja lub Islandia

 

Ostatniego półfinalistę wyłoni niedzielne spotkanie gospodarzy z Islandią. Trener tej drugiej ekipy Szwed Lars Lagerbaeck uważa, że jego podopieczni nie są na straconej pozycji.

 

- W futbolu każdy ma szanse i każdy jest do pokonania. Zawsze to powtarzam piłkarzom i dziennikarzom. Oczywiście, że gospodarze są faworytem, ale nie jakimś ogromnym. Moim zdaniem szanse wyglądają 60:40 na korzyść Francji - powiedział szkoleniowiec.

 

Ostatni mecz ćwierćfinałowy rozpocznie się o godzinie 21 w podparyskim Saint-Denis. Półfinały zostaną rozegrane 6 i 7 lipca, a finał zaplanowano na 10 lipca.

 

PAP