Molo pod nazwą "Dryfujące pomosty" 81-letni artysta specjalizujący się w tzw. sztuce krajobrazu skonstruował w miejscowości Sulzano koło Brescii łącząc stały ląd z dwiema okolicznymi wyspami. Jest to kładka długości 3 kilometrów zbudowana z 220 tysięcy kostek z polietylenu.


Od inauguracji wyjątkowej, bezpłatnej promenady, pokrytej pomarańczowym materiałem przybywały tam tłumy. Nawet kilka godzin trzeba było czekać w kolejce, by "przejść po jeziorze", czyli po platformach na jego tafli. Dzięki specjalnemu oświetleniu kładka otwarta była czasem także w nocy, o ile pozwalała na to pogoda.


Masowy najazd turystów


Molo stało się wydarzeniem ogólnoświatowym. Lokalne służby w ciągu trzech minionych tygodni musiały radzić sobie z masowym najazdem turystów i paraliżem ruchu, do jakiego dochodziło na trasach dojazdowych do Sulzano.


Kilka razy zablokowany został nawet ruch kolejowy w okolicach Brescii z powodu tłumów szturmujących pociągi. Zajęte są wszystkie parkingi znajdujące się w promieniu kilku kilometrów od miasteczka.


Z powodu alarmu pogodowego i gwałtownych burz konieczna jednak była pilna ewakuacja wszystkich ludzi obecnych na molo i jego zamknięcie.


Christo ogłosił, że nigdzie nie zbuduje już takiej instalacji tłumacząc, że takie przedsięwzięcie możliwe jest tylko raz.


Fragmenty pomostu na aukcjach


W niedzielę, w ostatnim dniu otwarcia mola, media podały, że średnio spacerowało po nim ponad 70 tysięcy osób dziennie, choć spodziewano się, że liczba ta nie przekroczy 45 tysięcy. Wstępnie szacuje się, że na molo przybyło od 1,3 do 1,5 miliona osób.


Prasa informuje, że na aukcjach internetowych pojawiły się niezwykłe pamiątki z kładki na Iseo: fragmenty pomarańczowej tkaniny, którą jest przykryta.

 

 

 

Bułgarski artysta Christo, autor instalacji

 

 

PAP, Fot. PAP/EPA/FILIPPO VENEZIA