Buffon załamany, ale nie chce kończyć kariery

Sport
Buffon załamany, ale nie chce kończyć kariery
PAP/EPA/VASSIL DONEV

Bramkarz i kapitan piłkarskiej reprezentacji Włoch Gianluigi Buffon nie krył rozczarowania porażką z Niemcami w rzutach karnych w ćwierćfinale mistrzostw Europy we Francji. Zapowiedział jednak, że zamierza zostać z reprezentacją do mundialu w Rosji w 2018 roku. 38-letni Buffon schodził z boiska po sobotnim meczu ze łzami w oczach.

- Byliśmy tylko o krok od historycznego wyczynu. Porażka w takich okolicznościach jest trudna do przełknięcia, to był dla nas szok. Odpadnięcie po rzutach karnych, w których rywale wybaczyli tak wiele błędów... to naprawdę boli. Wielka szkoda - skomentował bramkarz Juventusu Turyn.

 

Włoch jest zdania, że jego zespół nie jest bez szans na odniesienie sukcesu w Rosji. - Z tak wspaniałą grupą nic nie jest niemożliwe - zaznaczył z dumą.

 

Kuriozalne rzuty karne

 

Sobotnia seria rzutów karnych miała niecodzienny przebieg. W pierwszych pięciu próbach oba zespoły zmarnowały po trzy "jedenastki". Pomylili się Niemcy Thomas Mueller, Mesut Oezil i Bastian Schweinsteiger, a w ekipie Italii: Simone Zaza, Graziano Pelle i Leonardo Bonucci. Później, przy stanie 5-5, strzał Matteo Darmiana obronił Manuel Neuer, a w decydującym momencie do siatki trafił Jonas Hector.

- Czegoś takiego jeszcze nigdy nie przeżyłem, to był prawdziwy dramat i wojna nerwów - ocenił Neuer, wybrany piłkarzem meczu.

 

Niemcy przez 40 lat, kiedy w przypadku remisu po dogrywce o awansie do kolejnej rundy wielkiego turnieju decyduje konkurs "jedenastek", do soboty popełnili tylko dwa błędy, a teraz jednego dnia - trzy. Wcześniej źle karne wykonali tylko Uli Hoeness na Euro 1976 (porażka w finale z Czechosłowacją 3-5) i Uli Stielike na mundialu w 1982 roku (zwycięstwo nad Francją 5-4 w półfinale).

 

Innym bohaterem Niemiec został Jonas Hector, który na ME pojechał po raz pierwszy w karierze i, jak napisały niemieckie media, "przeszedł próbę nerwów".

 

- Miałem po prostu nadzieję, że to "wejdzie", i tak się stało. Nie spodziewałem się, że jako dziewiąty strzelec w drużynie będę rzeczywiście musiał podchodzić do karnego - powiedział po ostatnim gwizdku 26-letni obrońca, który zadebiutował w drużynie narodowej w listopadzie 2014 roku po zaledwie 11 rozegranych meczach w barwach FC Koeln.

 

"Młodzik" potrafił utrzymać nerwy na wodzy

 

Z postawy jego, a także 21-letniego Joshuy Kimmicha, który także wykorzystał swoją "jedenastkę", zadowolony był selekcjoner Joachim Loew.

 

- To świetnie, że właśnie Hector i "młodzik" Kimmich, którzy rozgrywają pierwszy poważny turniej, potrafili utrzymać nerwy na wodzy - skomentował.

 

Mistrzowie świata w nocy wrócili z Bordeaux do swojej bazy w Evian-les-Bains nad Jeziorem Genewskim.

 

- Jeśli jest się w półfinale, to celem jest awans do finału. Jeszcze za wcześnie na "party" - podkreślił Loew po dotarciu do ośrodka.

Niemcy zmierzą się w kolejnej rundzie z gospodarzami lub z Islandią, które o awans do najlepszej czwórki turnieju powalczą w niedzielę wieczorem w podparyskim Saint-Denis.

 

- Pokonaliśmy Włochów ostatecznie trochę szczęśliwie, ale byliśmy lepszym zespołem. Teraz musimy zatroszczyć się o to, żeby piłkarze się szybko zregenerowali. Ten mecz ciągle jeszcze w nas "siedzi", ale i tak chcemy osiągnąć jeszcze więcej - dodał Loew, który uważa, że w półfinale jego podopieczni zagrają z Francją.

 

Dotychczasowe wyniki na Euro 2016 przyniosły już każdemu z piłkarzy drużyny Niemiec po 100 tysięcy euro, a ta kwota może zostać potrojona w ciągu kilku dni, jeśli triumfują 10 lipca w finale. Piłkarska federacja tego kraju wzbogaciła się na razie o 18,5 mln euro.

 

O drugie miejsce w finale zagrają Walia i Portugalia, która w czwartek również po rzutach karnych wyeliminowała Polskę.

 

PAP

luq/
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie