Plemię Munduruku to 13 tys. mężczyzn, kobiet i dzieci, którzy żyją w pobliżu mierzącej 850 kilometrów rzeki Tapajós i jej dopływów znajdujących się w północnej i środkowo-wschodniej Brazylii.

 

Jeśli rządowy projekt budowy w tym regionie rzeczywiście ruszy, większa część ich wiosek może zniknąć, a w ich miejsce pojawią się wielomilionowe inwestycje.

 

Niszczenie ekosystemu i tradycyjnego trybu życia

 

Jeżeli zapora São Luiz do Tapajós powstanie, będzie trzecią największą w Brazylii, z budżetem szacowanym na 30 miliardów realów brazylijskich (około 11 miliardów dolarów). Tama spowoduje zalanie znacznej części Sawré Muybu (terytorium uznawanego przez Munduruku jako święte, a nigdy nie uznane przez rząd brazylijski). Oznacza to, że życie na tym terenie nie będzie możliwe. Prognozowane jest zmniejszenie populacji ryb i dzikich zwierząt – niezbędnych do przetrwania dla mieszkań okolicznych wiosek.

 

Życie ludu Munduruku jest całkowicie uzależnione od pobliskiej rzeki. Umożliwia im transport, zachowanie kultury, odprawianie rytuałów i dostarczanie jedzenia. Utrata rzeki wiązałaby się więc z utratą tradycyjnego trybu życia.

 

 

Plemię apeluje o wsparcie  w wywieraniu presji na brazylijskim rządzie. Do tej pory odzew jest na prawdę imponujący, a na stronie internetowej heartoftheamazon.org zebrać udało się już ponad 820 tys. podpisów wspierających walkę o ochronę Amazonii i przetrwanie członków plemienia Munduruku.

 

W Brazylii żyje obecnie niecałe 900 tysięcy Indian, stanowiąc tym samym znikomy procent (około 0,4-0,5) ludności. Życia autochtonom nie ułatwia też rząd oraz prezydent Dilma Rousseff, oskarżani o celowe opóźnianie procesów przyznawania ziem rdzennym mieszkańcom Brazylii.

 

polsatnews.pl, iberoameryka.com, heartoftheamazon.org