Wiesel, który pochodził z Rumunii, przeżył niemiecki obóz koncentracyjny Auschwitz i jest jednym z najbardziej znanych żydowskich pisarzy. W Auschwitz zginęły jego matka i najmłodsza z trzech jego sióstr.

 

Spośród ponad 50 książek Wiesela za najważniejszą uważana jest "Noc". Jest to napisana prostym językiem relacja z tego, co działo się w Auschwitz-Birkenau.

 

Wielokrotnie angażował się w obronę uciskanych i prześladowanych mniejszości narodowych. Za swoją działalność otrzymał w 1986 r. Pokojową Nagrodę Nobla. Komitet Noblowski określił go mianem "posłańca ludzkości". Został nagrodzony za działalność na rzecz pokoju i "przesłanie pokoju, zadośćuczynienia i godności ludzkiej".

 

W latach 1980-1986 był przewodniczącym amerykańskiej Rady Pamięci Holocaustu. Zainicjował budowę Amerykańskiego Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie. W 2005 r. przyznano mu odznaczenie "Dignitas Humana Award".

 

W ubiegłym roku otrzymał doktorat honoris causa Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie.

 

Otrzymał też honorowe doktoraty wielu uczelni na całym świecie. Uhonorowany Nagrodą Orła Jana Karskiego za "lekcję, jak rozpoznawać absolutne zło Holocaustu". Jest także kawalerem francuskiej Legii Honorowej.

 

"Nigdy nie zapomnimy"


Kanclerz Niemiec Angela Merkel Elie Wiesela "jedną z najwybitniejszych postaci minionego stulecia".


- Był przekonany, że jedynie utrzymując pamięć okrucieństwa Holokaustu można zapobiec powtórzeniu się tego ponurego rozdziału dziejów - powiedziała Angela Merkel, która jednocześnie podkreśliła, że Wiesel prezentował postawę gotowości do pojednania z Niemcami.


Z kolei prezydent Niemiec Joachim Gauck oddał hołd Wieselowi jako człowiekowi, który "zdołał podtrzymać żywą pamięć najczarniejszych lat w historii Niemiec i ostrzegał młodych ludzi przed niebezpieczeństwem ultraprawicowości i ksenofobii".


Prezydent Niemiec przypomniał znane słowa Wiesela, który zdołał przeżyć pobyt w Auschwitz oraz w Buchenwaldzie: "mówienie o tym jest niemożliwe, milczenie - niemoralne".


- Nigdy nie zapomnimy - powiedział Gauck.

 

PAP