Jak poinformował w piątek po. Główny Inspektor Transportu Drogowego Alvin Gajadhur, dzień wcześniej inspektorzy Śląskiego Wojewódzkiego Inspektoratu Transportu Drogowego rozłożyli na dworcu autobusowym w Zabrzu mobilną stację diagnostyczną.


W ciągu kilku godzin specjaliści ITD skontrolowali 22 autobusy - zarówno należące do prywatnych przewoźników, jak i spółki należącej do okolicznych samorządów. Przewoźnicy ci m.in. obsługują połączenia na zlecenie organizatora komunikacji miejskiej działającego na terenie niemal całej konurbacji katowickiej.


"Olej ciekł jak z kranu"


Jak przekazał Gajadhur, wśród wykrytych przez inspektorów usterek były m.in.: wycieki płynów eksploatacyjnych, niesprawne hamulce, nieszczelne układy wydechowe, zbyt zużyty bieżnik opon, skorodowane podwozie czy niesprawne oświetlenie.


- W jednym z autobusów układ hamulcowy był tylko w 9 proc. sprawny w stosunku do normy. Olej ciekł z niego jak z kranu. Nie odjechał o własnych siłach, wezwano do niego holownik, podobnie jak w przypadku czterech innych pojazdów - zaznaczył po. Główny Inspektor Transportu Drogowego.


Inspektorzy zatrzymali dowody rejestracyjne 18 autobusów, nałożyli też 6 mandatów karnych.


Wykorzystana do czwartkowych kontroli w Zabrzu stacja to - według ITD - jedyne takie urządzenie w Polsce. Inspekcja opisuje ją jako pierwsze w pełni automatyczne urządzenie służące do bardzo dokładnej weryfikacji stanu technicznego pojazdów na drodze. Umożliwia prowadzenie kontroli w zakresie porównywalnym do badania na stacji diagnostycznej.


Mobilną stację ma na wyposażeniu Dolnośląski Wojewódzki Inspektorat Transportu Drogowego.

 

PAP