- Przystanek to pomysł zapożyczony z Niemiec. Pierwszy taki powstał w 2008 roku w Dusseldorfie. Zaobserwowano, że jest bardzo przydatny i kolejnych kilkanaście ośrodków w Niemczech skorzystało z tego pomysłu. Warszawski jest pierwszym w Polsce - powiedziała polsatnews.pl Dominika Kaczmarczyk, specjalista ds. pracy z rodziną z Centrum Alzheimera w Warszawie.

 

Jak podkreśla, szczególnie w drugim etapie choroby, podopieczni centrum potrzebują poczucia bezpieczeństwa. - Nawet jeśli są u nas jakiś czas, najczęściej chcą wrócić do domu. Przystanek jest zabezpieczeniem, że gdyby któremuś z naszych podopiecznych udało się wymknąć, będzie działał według schematu: zaczekam na przystanku na autobus do domu. A ten nigdy nie przyjedzie. To daje nam czas na reakcję - zaznaczyła Dominika Kaczmarczyk.

 

Wiatę przystankową umieszczono przy samym wejściu głównym do budynku. Prawdziwy przystanek jest usytuowany ok. 150 metrów dalej. Dlatego dla podopiecznych centrum pierwszym wyborem powinien być ten fałszywy.

 

Poza tym, jak przekonuje Kaczmarczyk, to tylko zabezpieczenie, forma profilaktyki, gdyż pracownicy Centrum Alzheimera robią wszystko, by do przypadków "ucieczek" nie dochodziło.

 

- Przystanek stoi od kilku dni i jeszcze, na szczęście, się nie przydał - dodała.

 

Wiata mogła stanąć przed Centrum Alzheimera dzięki współpracy z warszawskim ZTM i firmą AMS, która nieodpłatnie oddała przystanek.

 

polsatnews.pl