- Jest dosyć smutno w szatni. Odpadnięcie w tej fazie rozgrywek, gdzie wydawało się, że półfinał jest naprawdę blisko, boli. Tym bardziej po serii rzutów karnych. Nie przegraliśmy żadnego meczu przez 90 lub 120 minut – zaznaczył Fabiański.


- Jeśli wyciągniemy z tego turnieju dobre wnioski i nie przesadzimy z pewnością siebie, to myślę, że możemy pozytywnie podejść do eliminacji mistrzostw świata i potwierdzić, że drużyna idzie w dobrym kierunku. Za parę dni, gdy spokojnie będziemy oceniać Euro 2016, to każdy będzie mimo wszystko miał powody do zadowolenia – dodał.


- Naprawdę dobrze zaczęliśmy, podobnie jak w meczu ze Szwajcarią, szybko strzeliliśmy bramkę, kreowaliśmy sytuację, była kontrola. Zabrakło tego drugiego gola – zauważył polski bramkarz.


- Wiadomo, że Portugalia ma w swoich szeregach naprawdę dobrych zawodników. Był jeden moment naszej nieuwagi, i też trochę szczęścia Portugalczyków, bo gdyby nie rykoszet, to udałoby mi się raczej obronić ten strzał. Skończyło się 1:1, ale przez pryzmat 120 minut mam wrażenie, że był to mecz lepszy niż ten ze Szwajcarią, bo nie było momentu, kiedy zostaliśmy zepchnięci mocno do defensywy. Mam do siebie ogromne pretensje za te dwie serie rzutów karnych – powiedział Fabiański.

 

Lewandowski: to boli, ale jesteśmy twardzi

 

- To boli, bo przegraliśmy z drużyną, która w meczu może miała większe posiadanie piłki, ale ciężko powiedzieć, żeby miała więcej sytuacji. Poza tym nie wygrała żadnego meczu dotychczas (w 90 minut - red.), a jest w półfinale, więc to jest paradoks tych finałów. Walczyliśmy, ale przykro, że nie mieliśmy szczęścia w rzutach karnych – powiedział kapitan reprezentacji Polski Robert Lewandowski.

 

- Przed nami eliminacje mistrzostw świata, to dużo cięższa droga niż kwalifikacje mistrzostw Europy. Na razie musimy ochłonąć po tej przegranej. Tak naprawdę kolejne mecze zaczynają się za chwilę, za dwa, trzy miesiące i znowu trzeba będzie dawać z siebie wszystko. Jeśli jest się tak blisko półfinału ME, to boli i pewnie będzie bolało przez dłuższy czas, ale jesteśmy twardzi i mam nadzieję, że sobie z tym poradzimy szybko – podkreślił polski napastnik.

 

Krychowiak: trochę czekaliśmy na te karne

 

- Czujemy duży niedosyt, ponieważ Portugalia była do ogrania. Jednak zabrakło nam czegoś. Powinniśmy dać z siebie coś więcej. Powinniśmy podjąć większe ryzyko, żeby strzelić zwycięską bramkę. Mam wrażenie, że trochę czekaliśmy na te karne – powiedział Grzegorz Krychowiak.


- Ambicje tego zespołu były dużo większe, choć ciężko było mówić przed turniejem, że chcemy walczyć o najwyższe cele. Wcześniej przecież reprezentacja Polski nie wygrała ani jednego meczu na mistrzostwach Europy. Mieliśmy zespół, który mógł osiągnąć więcej niż ćwierćfinał, ale zabrakło nam pewnych detali do pokonania Portugalii – podkreślił.


Glik: chyba nikt nie musi się za nas wstydzić


- Stanęliśmy na wysokości zadania. Przed turniejem zapowiadaliśmy, że nie chcielibyśmy, aby ktoś się za nas wstydził. Po tym jak się zaprezentowaliśmy chyba nikt nie musi się za nas wstydzić. Wiadomo, że mając na wyciągnięcie ręki awans do najlepszej czwórki i odpadając po rzutach karnych, czujemy pewne rozczarowanie. Jednak postaramy się wyciągnąć pozytywy z tej porażki.


- Fajnie, że nie przegraliśmy żadnego meczu w tym turnieju. Trzeba pamiętać, że wielu z nas debiutowało w takiej imprezie i zebraliśmy cenne doświadczenie. Jednak teraz będzie się od nas wymagało dużo więcej – zaznaczył polski obrońca.


Pazdan: pokazaliśmy, że jesteśmy zespołem


- Nie czuję rozczarowania, bo wykonaliśmy kawał ogromnej roboty. W meczu ze Szwajcarią udało nam się w rzutach karnych, ale w Marsylii już nie mieliśmy tyle szczęścia. Trzeba być zadowolonym z tego co osiągnęliśmy. Myślimy już o eliminacjach mistrzostw świata 2018, bo mamy tam bardzo wyrównaną grupę i musimy być bardzo dobrze przygotowani. Pokazaliśmy, że jesteśmy zespołem i teraz musimy to utrzymać – powiedział Michał Pazdan.

 

Milik: nie do końca zasłużyliśmy, żeby odpaść

 

- To paradoks, że nie przegraliśmy żadnego meczu, a odpadliśmy z turnieju. Można być zadowolonym z naszej gry i z tego, że kreowaliśmy sytuacje bramkowe. Na pewno czujemy niedosyt, bo Portugalia była drużyną do ogrania. Być może kilkanaście lat temu powiedzielibyśmy, że ten zespół nie jest w naszym zasięgu. Teraz jednak czuliśmy, że zwycięstwo było możliwe. Nie do końca zasłużyliśmy na to, by odpaść z tego turnieju - ocenił Arkadiusz Milik.

 

- W drugiej połowie Cristiano Ronaldo miał doskonałą sytuację, ale nie opanował piłki. My też mieliśmy swoje okazje, ale już nie ma co gdybać, bo odpadliśmy. Jestem dumny, że mogłem grać dla tej reprezentacji. Cieszę się, że mogłem reprezentować barwy narodowe. Naprawdę tworzymy fajną grupę i cały czas rozwijamy się indywidualnie w swoich klubach. Dzięki temu jesteśmy silniejsi jako drużyna - zauważył napastnik Ajaksu Amsterdam.

 

- W szatni nikt nie wymagał pocieszenia. Jesteśmy dumni z tego, co osiągnęliśmy i przyjęliśmy to, co się stało z uniesioną głową. Z jednej strony czujemy dumę, że jesteśmy reprezentacją, która jako pierwsza osiągnęła ćwierćfinał. Jednak z drugiej strony, jesteśmy trochę rozczarowani - przyznał Milik.

 

Dodał, że to dopiero początek osiągnięć tej reprezentacji.

 

- Wszyscy uważamy, że to dopiero początek czegoś dobrego, bo tak naprawdę jeszcze niczego nie osiągnęliśmy. Awans do ćwierćfinału jeszcze niczego nie oznacza. Mam nadzieję, że za dwa lata będziemy o wiele silniejsi - powiedział Milik. - Nie do końca zasłużyliśmy, by odpaść z tego turnieju - dodał.

 

PAP