Zgodnie z uchwałą o Parku Kulturowym z fasad kamienic przy Krupówkach mają zniknąć wielkie reklamowe billboardy, zakazane też będzie wywieszanie towaru na elewacjach. Zabroniona będzie sprzedaż "z ręki" oraz usługi tzw. wędrownych przebierańców oferujących fotografie.

 

Zdaniem komendanta zakopiańskiej straży miejskiej Marka Trzaskosia handlujący mieli rok na dostosowanie się do przepisów. Handlujący oponują, mówiąc, że do tej pory nie ma przyjętego planu ochrony, który miał określić szczegóły dotyczące wyglądu i wymiarów straganów, czy gabaryty szyldów.

 

Straż miejska będzie od piątku kontrolowała, czy zapisy uchwały są na Krupówkach przestrzegane.

 

„Będziemy na początku upominali handlujących, ale także możemy nakładać mandaty w wysokości 500 zł. Kodeks karny przewiduje także konfiskatę towaru. W pierwszej kolejności chcemy zlikwidować handel na elewacjach budynków oraz usunąć nielegalne reklamy. Z Krupówek mają też zniknąć nagabujący do odpłatnych zdjęć przebierańcy” - powiedział Trzaskoś.

 

Idą na wojnę

 

Zakopiańscy radni dopiero w czwartek uchwalili szczegóły dotyczące straganów handlowych, ale wciąż nie ma planu ochrony. Zdaniem radnego Bartłomieja Bryjaka, członka zespołu konsultacyjnego do spraw Parku Kulturowego, wątpliwości budzi możliwość egzekucji uchwały o Parku Kulturowym bez obowiązującego planu ochrony. Radni zobowiązali burmistrza do stworzenia takiego planu. Jednak według prawników uczestniczących w sesji rady miasta, uchwała może być wdrożona bez planu.

 

Handlujący na deptaku obawiają się, że przez nowe przepisy część ludzi straci pracę i zapowiadają walkę w sądzie. Zdaniem handlarzy konsultacje w sprawie Parku Kulturowego były fikcją, bo ich uwagi nie były brane pod uwagę.

 

"Idziemy na otwartą wojnę z władzami miasta, bo bronimy stanowisk pracy i ludzi. To nasz byt. Nie usuniemy się i oddamy sprawę do sądu i wykorzystamy wszystkie środki prawne. Niech władza tłumaczy się w sądzie, co zrobiła. Konsultacje były fikcją. Nie ma opracowanych szczegółowych wytycznych dotyczących parku kulturowego" - powiedział Jan Niemiec prowadzący handel na Krupówkach.

 

"90 proc. pamiątek pochodzi z Chin"

 

Zdaniem handlarzy zakopiańskie władze ograniczają im swobodę prowadzenia działalności, narzucając im handel tylko rękodziełem regionalnym i pamiątkami z Zakopanego. "Trzeba zaznaczyć, że obecnie 90 proc. zakopiańskich pamiątek jest produkowanych w Chinach. Nas wiążą umowy z chińskimi producentami, więc w tej kwestii się nic nie zmieni. Ja zatrudniam 10 pracowników i 5 będę musiał natychmiast zwolnić" - dodał Niemiec.

 

"Jestem zdesperowana, bo mam stragan na Krupówkach i dwóch pracowników. Mimo, że prowadzę interes na prywatnej posesji, to nowe przepisy mnie też dotyczą. Grozi mi zwolnienie ludzi i zamknięcie stoiska. W piątek wchodzi w życie uchwała, a my nic nie mamy przygotowane, bo nie wiemy jak mają wyglądać nowe stragany. To wszystko jest za późno. Jesteśmy za nowymi jednolitymi straganami, ale większymi i z możliwością wywieszenia towaru" - mówiła Maria Dudzik.

 

Zdaniem zakopiańskiego radnego Andrzeja Hyca, który zabiegał o wprowadzenie zróżnicowanych wielkości straganów, każdy taki kram powinien być wielkością dostosowany do miejsca, w którym ma stanąć. "Stało się tak, że zaproponowano stoisko do 180 cm szerokości, co powoduje, że w sytuacji większego placu handlowiec będzie zmuszony do ustawienia wielu takich straganów obok siebie, aby wyłożyć cały towar. Będzie to wprowadzało nieład przestrzenny. Takie stoisko powinno występować w charakterze jednego obiektu" - mówił Hyc.

 

PAP