B. minister zdrowia Bartosz Arłukowicz (PO) wyraził w czwartek żal z powodu zakończenia rządowego programu refundacji in vitro.

 

Jak podało Ministerstwo Zdrowia, dotychczas dzięki programowi urodziło się 5 tys. 285 dzieci. W sumie wykonano 37,6 tys. transferów zarodka, w wyniku czego klinicznie potwierdzono 11,8 tys. ciąż. Pary zmagające się z problemem niepłodności, które chcą skorzystać w procedury in vitro, będą musiały finansować ją z własnych środków.

 

W związku z zakończeniem programu, Bartosz Arłukowicz który w obecnej kadencji parlamentarnej kieruje sejmową komisją zdrowia, zapowiedział zwołanie jej specjalnego posiedzenia poświęconego podsumowaniu programu refundacji in vitro.

 

"Bardzo niedobra sytuacja"

 

"30 czerwca 2013 roku to był bardzo ważny dzień - tysiące ludzi w Polsce czekało aż 1 lipca trzy lata temu ruszy program in vitro w Polsce i tak się stało. 30 czerwca 2016 roku to dzień wyczekiwany przez ministra Radziwiłła, który podjął decyzję o zamknięciu programu in vitro" - mówił Arłukowicz.

 

Jako "bardzo niedobrą" ocenił sytuację, kiedy - jak mówił - "rząd zabrania Polakom dostępu do nowoczesnej metody leczenia". "Jest mi bardzo przykro, kiedy muszę popatrzeć w oczy tym, którzy nie zdążyli, bo jeszcze kilkanaście tysięcy par jest w procedurze leczenia. Kilkadziesiąt kolejnych tysięcy pewnie oczekiwało pomocy państwa, dzisiaj już tej pomocy na pewno nie otrzyma" - dodał Arłukowicz.

 

Wyraził nadzieję, że kolejnym krokiem Prawa i Sprawiedliwości nie będą takie zmiany ustawowe, które uniemożliwią stosowanie metody in vitro w Polsce. "Ale jak znam podejście polityków PiS do tego tematu, do nowoczesności, osiągnięć europejskich i światowych, to obawiam się, że taka sytuacja może nastąpić" - zaznaczył b. minister.

 

Poseł liczy jednocześnie na to, że in vitro będzie jeszcze kiedyś refundowane w Polsce.

 

PAP