Przed wylotem, środowe przedpołudnie, pod hotelem kadry stała garstka osób, głównie miejscowych dzieci, które przyszły po podpisy przede wszystkim Grzegorza Krychowiaka i Roberta Lewandowskiego. W kolejce po autografy ustawił się m.in. młody Francuz w koszulce Bayernu Monachium (klub Lewandowskiego), ale z napisem na plecach "Ribery".

 

 

 

Krychowiak to były gracz m.in. francuskich klubów Bordeaux i Reims, a od nowego sezonu ma występować w Paris-Saint Germain. Z kolei Lewandowskiego nie trzeba w Europie nikomu przedstawiać. Obaj, razem z Arkadiuszem Milikiem oraz trenerem polskiej reprezentacji również pozowali do zdjęć.

 

 

 

Kibice trzymają kciuki

 

Pod hotelem, wśród kibiców był tego dnia również pan Grzegorz z Warszawy, który wraz z rodziną jest na urlopie kilkanaście kilometrów od bazy polskiej kadry.

 

- Jest nadzieja. Myślimy, że nasi pójdą dalej, czyli wygrają i będziemy szczęśliwi. Portugalia? Jeżeli chcemy coś więcej osiągnąć, powinniśmy wygrywać z takimi rywalami. Pozostaniemy z rodziną w okolicy przez dwa tygodnie, więc liczymy, że jeszcze spotkamy naszych piłkarzy - powiedział.

 

Marsylia szczęśliwa

 

To będzie drugi mecz kadry Nawałki w Marsylii. Miasto jest, póki co, szczęśliwe dla naszych piłkarzy, bo pierwszy mecz jaki tam zagrali - z Ukrainą zakończył się zwycięstwem 1:0.

 

Początek czwartkowego ćwierćfinału o godz. 21:00.  

 

PAP