Jak dowiedziała się PAP w biurze prasowym PiS wniosek ws. wypowiedzi posła Tarczyńskiego został skierowany do rzecznika dyscyplinarnego klubu.

 

- Mam nadzieję, że poseł zostanie przywołany do porządku - powiedział Terlecki. Według niego Tarczyński może otrzymać karę umowną, czyli upomnienie, karę finansową lub zostać usunięty z klubu

 

- Trudno w tej chwili ocenić stan pana posła, czy to była wypowiedź, która jakoś świadczy o jego nieodpowiedzialności, czy też o jakimś chwilowym zaburzeniu emocjonalnym, czy umysłowym - zaznaczył wicemarszałek.

 

Wałęsa: to się skończy i wytniemy was

 

W poniedziałek były prezydent Lech Wałęsa, podczas spotkania lokalnych działaczy KOD-u w Gdańsku, zapowiedział, że włączy się w ich działania. Podkreślił, że traktuje KOD jako "komisję krajową porozumiewawczą", aby przygotować się "na czas po PiS-ie".

 

- Dziś możemy tylko powiedzieć jedną jeszcze rzecz: kochani, którzy widzicie, że ten układ łamie prawo i wy od nich otrzymujecie stanowiska, zapamiętajcie: to się skończy i wytniemy was, z korzeniami wyrwiemy od sołtysa do ministra. Mało tego, sprawdzimy was dokładnie: co zrobiliście, jak zrobiliście, jak rządziliście - zapowiedział Wałęsa.

 

Na słowa byłego przywódcy "Solidarności" zareagował na Twitterze poseł PiS Dominik Tarczyński, który napisał: "zapraszam Cię na solo, bydlaku".

 

Mazurek: czas wziąć odpowiedzialność

 

Rzeczniczka PiS Beata Mazurek zaznaczyła w środę, że aktywność poselska powinna być skierowana na pracę w parlamencie, a nie na aktywność internetową.

 

- Czas, żeby wszyscy politycy byli odpowiedzialni za swoje słowa, za to, co piszą, za to, co mówią, bo tu nie chodzi tylko o konkretnego posła, ale też o formację, którą reprezentuje - powiedziała posłanka.

 

Tarczyński nie odpuści

 

Poseł Tarczyński zapowiedział już, że nie obawia się konsekwencji w ramach partii, a co więcej przeszedł do kontrofensywy. Na swoim koncie na Twitterze poinformował, że w związku z wiadomością skierowaną do Wałęsy, otrzymał w ostatnich dniach setki wiadomości od "wyznawców Bolka"

 

Dodał, że większość z nich to "groźby pozbawienia życia", więc nie zamierza im tego "odpuścić".

 

PAP