Operacja trwała 36 godzin, a uczestniczyli w niej funkcjonariusze z dziesięciu państw: Austrii, Bułgarii, Chorwacji, Macedonii, Niemiec, Rumunii, Serbii, Słowenii, Szwajcarii i Węgier.

 

Zamknięcie granic na południowym wschodzie Europy "stworzyło zapotrzebowanie na siatki przestępcze, które oferują usługi imigrantom na różnych etapach ich podróży" do Unii Europejskiej - brzmi komunikat Europolu.

 

7 tys. nowych podejrzewanych o przemyt

 

W operację zaangażowany był także zespół z zainaugurowanego w lutym Europejskiego Centrum ds. Przemytu Migrantów (EMSC), którego zadaniem ma być wspieranie krajów europejskich w tropieniu i rozbijaniu siatek przemytniczych.

 

- Grupy przestępcze oferują migrantom usługi, by ułatwić ich podróż, czerpiąc z tego tytułu znaczące zyski. Tylko od początku 2016 roku Europol otrzymał zgłoszenia o ponad 7 tys. nowych osobach podejrzewanych o przemyt migrantów - oświadczył szef Europolu Rob Wainwright, cytowany w komunikacie.

 

- Oczekuje się, że ceny za przemyt będą rosnąć. (...) Europejskie organy ścigania mogą walczyć z tym procederem tylko łącząc swoje siły - dodał.

 

PAP