Początek poniedziałkowego meczu Islandia - Anglia nie zapowiadał sensacji. Już w 3. minucie bramkarz Hannes Halldorsson sfaulował Raheema Sterlinga, a Wayne Rooney zamienił karnego na gola.

 

Anglicy z prowadzenia cieszyli się krócej niż trzy minuty, ponieważ na 1:1 trafił Ragnar Sigurdsson. W 18. minucie nie popisał się bramkarz Joe Hart, który przepuścił strzał z dystansu Kolbeinna Sigthorssona, mimo że dosięgnął piłki rękami ta wpadła do bramki i było już 2:1.

 

Wówczas kolejne niezapomniane show dał kibicom komentator islandzkiej telewizji Gudmundur Benediktsson. Po drugim golu strzelonym Anglikom w 1/8 finału po prostu oszalał z radości.

 

Reakcja po bramce dającej prowadzenie:

 

Bramka w ostatniej akcji

 

Jeszcze kilka dni temu Benediktsson był dla przeciętnego kibica futbolu kimś anonimowym. Dziś to postać kultowa.

 

Komentator z Islandii i jego "szalone" zachowanie obiegły sieć po drugiej bramce strzelonej przez jego reprezentację w meczu z Austrią i dającej awans z drugiego miejsca w grupie. Równie często jak o sensacyjnym wyniku spotkania, internauci pisali wówczas o niespotykanej radości komentatora.

 

Reprezentacja Islandii to niewątpliwie największa niespodzianka trwającego turnieju i też jedna z największych sensacji w historii. Drużyna z wyspy liczącej niewiele ponad 300 tysięcy mieszkańców wyeliminowała zespół z kraju o największych futbolowych tradycjach na świecie.

 

 

Po zwycięstwie 2:1 w poniedziałek z Anglią, Islandczycy o półfinał zagrają z Francją.

 

polsatnews.pl