Stajnia od piątku stoi prawie pusta. Koni zostało zaledwie 12, a było ich 28. Jednej nocy padło sześć z nich. Po ich śmierci 10 koni prywatnych właścicieli zostało zabranych ze stadniny.

 

- Niestety ktoś był w stanie wejść i zabić sześć koni. Nie wiem jaką trzeba mieć psychikę, żeby koniom jeden po drugim coś podać - powiedziała Polsat News Agnieszka Rąbca, właścicielka stadniny. Kobieta wyklucza śmierć naturalną. Przekonuje, że to były w pełni zdrowe konie.

 

Martwe zwierzęta zostały zabrane przez inspekcję weterynaryjną. Teraz odbywa się ich sekcja zwłok, która ma wykazać, czy faktycznie zostały otrute. Sprawą zajmuje się także policja.

 

Stajnia, w której padły konie nie jest zamykana na noc, a na terenie ośrodka nie ma monitoringu, ani alarmów. Konie nie były ubezpieczone.

 

Polsat News