Młody mężczyzna w nocy z niedzieli na poniedziałek wjechał na motorowerze na teren parafii. Dwaj księża, którzy wracali do parafii, zauważyli motorowerzystę, który jechał całą szerokością jezdni, a następnie wjechał na kościelną posesję. Duchowni domyślili się, że jest pod wpływem alkoholu. 

 

- Kiedy chcieliśmy z nim porozmawiać zaczął zachowywać się agresywnie. Postanowiliśmy go zatrzymać i wezwać policję - wyjaśnił ksiądz Paweł Byczkowski.

 

- Około północy otrzymaliśmy zgłoszenie - potwierdziła Alicja Ceitel z Komendy Powiatowej Policji w Człuchowie.

 

Badanie trzeźwości kierującego pojazdem wykazało, że ma on 1,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Niektóre media podawały, że mężczyzna jechał skradzionym pojazdem. Jednak ksiądz Byczkowski w rozmowie z polsatnews.pl zapewnia, że motorower był własnością 20-latka i jedynie nie był jeszcze zarejestrowany.

 

Mężczyzna przebywa w areszcie.

 

polsatnews.pl