Do wypadku doszło w poniedziałek w miejscowości Topola Królewska (woj. łódzkie).

 

Policja będzie teraz badać okoliczności zdarzenia. Jednak policjanci pracujący na miejscu wypadku po przeprowadzeniu oględzin oraz rozmowie ze świadkami i uczestnikami zdarzenia wstępnie ustalili, że kobietę która prowadziła samochód, rozproszyły psy.

 

Właśnie dlatego łódzka policja apeluje o rozwagę w przewożeniu pupili. "Chociaż przepisy ruchu drogowego nie mówią wprost o sposobie przewożenia zwierząt to nie znaczy, że kot czy pies mogą swobodnie poruszać się w samochodzie w czasie jazdy stwarzając tym samym realne zagrożenie wypadku czy kolizji drogowej" - przypominają stróże prawa.

 

I cytują artykuł 60 pkt. 1 kodeksu drogowego, który zabrania kierowcom używania pojazdów w sposób zagrażający bezpieczeństwu osoby znajdującej się w pojeździe lub poza nim.

 

Zaś, jak podkreślają, zwierzę przewożone w sposób pozwalający na jego swobodne poruszanie się może przysłonić kierowcy widoczność, rozproszyć uwagę, skutkować niebezpiecznym gestem, wejść na pedały, itp. czyli stworzyć realne zagrożenie. Takie zachowanie kierowcy podczas kontroli drogowej może skutkować mandatem w wysokości 200 złotych.

 

W przypadku małego kota, czy psa - jak zaznacza łódzka policja -  warto zainwestować w transporter, który można położyć na podłodze pomiędzy siedzeniami. Duże psy powinno się przewozić na tylnym siedzeniu na specjalnej macie, zabezpieczać psa przeznaczonymi do tego szelkami lub w bagażniku, nie zapominając w tym wypadku o dostępie powietrza.

 

polsatnews.pl