Gabinet pierwszej minister autonomicznego rządu Szkocji Nicoli Sturgeon zabiega o możliwość podjęcia "rozmów z rządem Wielkiej Brytanii, innymi rządami regionalnymi, instytucjami UE i krajami unijnymi, by przeanalizować możliwość zachowania relacji Szkocji z UE, jej miejsca we wspólnym rynku oraz społecznych, ekonomicznych oraz związanych z miejscami pracy korzyści, które z tego wynikają" - głosi komunikat rządu.

 

W niedzielę Sturgeon zapowiedziała, że Szkocja wykorzysta wszelkie środki, by pozostać w Unii Europejskiej, włączając w to potencjalne zablokowanie Brexitu. Oznajmiła też, że Szkocja zechce wrócić do tematu niepodległości. W 2014 roku Szkoci większością 55 proc. odrzucili odłączenie się od Zjednoczonego Królestwa i ogłoszenie niepodległości.

 

"Decyzję podjęła cała Wielka Brytania"

 

W poniedziałek rzeczniczka Davida Camerona zaznaczyła, że poglądy brytyjskiego premiera na referendum niepodległościowe Szkocji nie uległy zmianie i uważa on, że powody, dla których Szkoci powinni pozostać w Zjednoczonym Królestwie są takie same teraz, jak 18 miesięcy temu.

 

Zapytana, czy Szkocja jest w stanie zablokować decyzję o Brexicie, odparła, że decyzję podjęła cała Wielka Brytania.

 

Sondaż przeprowadzony dla londyńskiego "Sunday Timesa" wskazuje, że po referendum w sprawie Brexitu niepodległość Szkocji popiera 52 proc. ankietowanych. W badaniu opinii publicznej dla szkockiej gazety "Sunday Post" odsetek ten jest jeszcze większy - 59 proc.

 

Inny sondaż, dla "Daily Mirror", dowodzi, że wprawdzie nieznaczna większość Szkotów nie ma ochoty na kolejne referendum niepodległościowe, ale gdyby do niego doszło, to 47 proc. Szkotów poparłoby oderwanie się od Zjednoczonego Królestwa, a przeciw byłoby 41,2 proc.

 

W czwartkowym referendum w Wielkiej Brytanii 51,9 proc. wyborców opowiedziało się za Brexitem, a 48,1 proc. za pozostaniem we Wspólnocie, ale aż 62 proc. Szkotów było w tym głosowaniu przeciwnych Brexitowi.

 

PAP