Według Szijjarto "bodaj najważniejszą nauką" wypływającą z brytyjskiego referendum jest to, że "trzeba wreszcie skończyć z polityką imigracyjną Brukseli", bo "ewidentnie zagraża jedności Europy".

 

Wśród innych nauk wynikających z brytyjskiego referendum wymienił tę, że "europejskiej polityki nie można prowadzić tak, by opinia mieszkańców Europy nie byłą brana pod uwagę" i że Europejczycy chcą sami decydować o swoim losie.

 

- Brytyjskie głosowanie jasno pokazało, że Europejczycy nie są skłonni zaakceptować, by gdzieś w Brukseli, w zamkniętym gronie, za zamkniętymi drzwiami europejscy dyplomaci decydowali, jak będzie wyglądać przyszłość Europy, na przykład w tak ważnych kwestiach jak to, z kim mają w przyszłości żyć Europejczycy - oświadczył minister, cytowany przez agencję MTI po spotkaniu, które odbyło się w Pradze.

 

Kolejną nauka jest według Szijjarto to, że "w Europie zamiast hipokryzji potrzebna jest szczera polityka, rzeczy trzeba nazywać po imieniu, a na rzeczywiste pytania udzielać rzeczywistych odpowiedzi".

 

Węgierski minister wymienił też pięć zadań, które należy teraz wykonać. Po pierwsze trzeba skończyć z krytykowaniem Brytyjczyków, "bo mieszkańcy Wielkiej Brytanii mają prawo do decydowania, jakiej chcą dla niej przyszłości, i ich decyzję należy uszanować".

 

Po drugie trzeba zdać sobie sprawę, że z UE wystąpiła druga pod względem wielkości gospodarka Unii i nie należy za to pociągać do odpowiedzialności Brytyjczyków, tylko zastanowić się, co zmienić w Brukseli i w UE - uważa.

 

Po trzecie trzeba skończyć z histerią i postępować zgodnie z umowami, a państwo członkowskie ma zgodnie z przepisami ogłosić zamiar wystąpienia. "Nie jest słuszne wywieranie nacisków na Brytyjczyków, nie jest słuszne ich popędzanie. Brytyjczycy mają prawo zdecydować, kiedy ogłoszą zamiar wystąpienia" - oświadczył Szijjarto.

Zwrócił też uwagę, że wystąpienie z UE nie jest postępowaniem biurokratycznym, tylko politycznym. "Dla nas dużo ważniejsza jest treść rozmów i wynik przyjęty na ich zakończenie niż to, kiedy się one rozpoczną. Uważamy, że dopóki jeszcze nie wiemy, nie mamy pewności, co w istocie chcą osiągnąć inne państwa członkowskie na koniec negocjacji o wystąpieniu, dopóty nie wolno nalegać na ich rozpoczęcie" - powiedział.

"my, Węgrzy i mieszkańcy Europy Środkowej, będziemy mieć bardzo ważne interesy w toku negocjacji i chcielibyśmy, by zostały one uwzględnione" i dlatego chcemy, "by stanowiska oraz interesy Węgier i państw Europy Środkowej także pojawiły się w ostatecznym mandacie negocjacyjnym Unii Europejskiej" - zaznaczył.

Wskazał na przykład, że setki tysięcy osób z Europy Środkowej pracują w Wielkiej Brytanii, nie jest więc obojętne, jakie porozumienie strony osiągną w sprawie tych ludzi.

Szijjarto podkreślił, że "UE stąpa nieprzetartą drogą", bo nigdy wcześniej żadne państwo nie występowało z Unii i nie prowadzono na ten temat negocjacji, tak więc "ich ramy są dość niejasne". W związku z tym wyraził przekonanie, że jest nadzwyczaj ważne, by prowadzono jak najwięcej konsultacji między państwami członkowskimi.