W czwartkowym referendum w Wielkiej Brytanii w stosunku 51,9 proc. do 48,1 proc. wygrali zwolennicy wyjścia ich kraju z Unii Europejskiej.

 

Według Sikorskiego o wyniku referendum nie zdecydował ani kryzys, który zatrząsł światową gospodarką w 2008 roku, "ani frustracja ubożejących Europejczyków". Decydująca rolę odegrały "czynniki psychologiczne i medialne".

 

Jak przyznał w rozmowie z "Newsweekiem", jest "zaszokowany, przygnębiony i wściekły" po brytyjskim referendum. - To jeden z tych momentów, które będę pamiętał do końca życia - przyznał.

 

Głosowali sercem

 

- Uważam, że jako społeczeństwo europejskie jesteśmy stosunkowo zamożni i mam wyższe niż mieszkańcy pozostałych części globu poczucie stabilizacji, co pozwala nam na romantyczne akty strzeliste"- stwierdził były szef MSZ.

 

- Bałem się o wynik referendum, gdyż Brytyjczycy, których w ostatnich tygodniach spotykałem, mówili: rozumiemy twoje argumenty, ale zagłosuję sercem. Gdy wyłącza się rozum, budzą się upiory - kontynuował w "Newsweeku".

 

Newsweek, polsatnews.pl