W serii rzutów karnych, która rozstrzygnęła niedzielny finał, Messi posłał piłkę nad bramką. To trzeci przegrany przez Argentynę finał ważnego turnieju od 2014 roku.

 

- Mój czas w reprezentacji dobiegł końca - powiedział w wywiadzie dla jednej z telewizji. - Jest mi bardziej przykro niż komukolwiek innemu, że nie udało mi się zdobyć z Argentyną żadnego tytułu - podkreślił pięciokrotny zwycięzca plebiscytu na najlepszego piłkarza świata.

 

 29-letni piłkarz rozegrał 109 meczów w barwach narodowych i strzelił 55 bramek. Jest najskuteczniejszym zawodnikiem w historii "Albicelestes" i wyprzedził w tym zestawieniu Gabriela Batistutę.


Chilijczycy w osłabieniu


Spotkanie, będące powtórką finału Copa America sprzed roku (wówczas w Santiago po rzutach karnych triumfowali gospodarze), rozpoczęło się od szybkiego ataku Argentyny - już w 16. sekundzie na bramkę Claudio Bravo uderzył Ever Banega, ale posłał piłkę obok słupka. „Albicelestes” mieli przewagę, lepiej rozgrywali piłkę, a rywale praktycznie nie zagrozili ich bramce.


W 22. minucie najlepszą okazję przed przerwą zmarnował Gonzalo Higuain, który nie trafił w bramkę w sytuacji sam na sam. Chwilę wcześniej Bravo obronił celny, ale zbyt lekki strzał Lionela Messiego z rzutu wolnego.


Sytuacja Chilijczyków stała się jeszcze trudniejsza, kiedy sędzia usunął z boiska Marcelo Diaza za drugą żółtą kartkę. Można jednak polemizować, czy za ten drugi faul 29-letniemu pomocnikowi rzeczywiście należało się napomnienie.


Kontrowersyjne decyzje sędziego


„Albicelestes” zupełnie nie potrafili wykorzystać przewagi liczebnej, a później ją stracili. Arbiter Heber Lopes w 43. minucie wyrzucił z boiska obrońcę Marcosa Rojo za faul. Ponownie wydawało się jednak, że Brazylijczyk zastosował zbyt surową karę.


Praca sędziego wywoływała liczne protesty piłkarzy i sztabów obu drużyn. Atmosfera była nerwowa, nie brakowało przepychanek i złośliwych fauli. Lopes pokazał do przerwy sześć żółtych i dwie czerwone kartki.


W drugiej połowie oba zespoły grały znacznie bardziej zachowawczo, skupiły się na defensywie i nie atakowały większą liczbą piłkarzy. Najlepszą sytuację w ekipie Chile miał w 80. minucie najskuteczniejszy piłkarz turnieju Eduardo Vargas (sześć goli), którego strzał obronił Sergio Romero.


Chwilę później rezerwowy Sergio Aguero znalazł się z piłką przed bramką na wysokości linii pola karnego, ale uderzył zdecydowanie zbyt wysoko i Bravo nie musiał interweniować. W końcówce jeszcze po jednej dogodnej okazji miały obie ekipy, ale strzał Alexisa Sancheza został zablokowany przez obrońców Argentyny, a po kontrataku Messi nie trafił w bramkę.


Bez rozstrzygnięcia w dogrywce


Podobnie jak przed rokiem, po 90 minutach było 0:0 i sędzia zarządził dogrywkę (zgodnie z regulaminem Copa America, może się ona odbyć tylko w finale, w pozostałych spotkaniach od razu rozgrywany jest konkurs rzutów karnych).


Dodatkowy czas nie przyniósł rozstrzygnięcia, choć w dużej mierze jest to zasługa obu bramkarzy. W 100. minucie szczególnie popisał się Bravo, który końcami palców przeniósł piłkę nad poprzeczkę po główce Aguero. Znów triumfatora Copa America musiały wyłonić rzuty karne.


Już w pierwszej próbie Romero obronił strzał Arturo Vidala, ale po chwili Messi posłał piłkę nad bramką i wciąż było 0-0. Później błąd popełnił już tylko zawodnik Argentyny - Lucas Biglia.


To drugi z rzędu i w historii triumf Chile, natomiast "Albicelestes" przegrali trzeci finał ważnego turnieju od 2014 roku, kiedy ulegli Niemcom 0:1 po dogrywce w decydującym meczu mistrzostw świata w Brazylii. Messi, jeden z najlepszych piłkarzy w historii, pozostaje bez trofeum z drużyną narodową.

 

PAP, Reuters