Ambasada zapewniła, że jest "w kontakcie z odpowiednimi instytucjami, a lokalna policja prowadzi śledztwo w sprawie dwóch najczęściej zgłaszanych przypadków". Do Polaków zaapelowano, by zgłaszali wszelkie incydenty rasistowskich wyzwisk czy ataków na tle rasowym.

 

Dzień po referendum, w którym Brytyjczycy zdecydowali o opuszczeniu przez ich kraj struktur UE, nieprzyjemną sytuację opisał na swoim koncie na Twitterze m.in. dziennikarz "Huffington Post", Jamie Pohotsky.

 

"Ktoś przy stoliku obok do polskiej kelnerki: Co taka radosna? Przecież wracasz do domu. I wraz z żoną w śmiech" - napisał Pohotsky.

 

Fala mowy nienawiści na Wyspach

 

Podobnych sytuacji było jednak niestety o wiele więcej. Polacy z Londynu informują w sieci, że słyszeli podobne komentarze. Jedna z rozmówczyń Polskiej Agencji Prasowej mówiła o mężczyźnie, którzy krzyczał, żeby "wracała do swojego kraju i wynosiła się z Anglii".

 

We wcześniejszych dniach polskie i brytyjskie media informowały m.in. o kartkach z wydrukowanym napisem "Wychodzimy z Unii Europejskiej. Nie będzie więcej polskiego robactwa", jakie po ogłoszeniu wyniku referendum w Wielkiej Brytanii otrzymywali mieszkający tam Polacy.

 

Policja: traktujemy to niezwykle poważnie

 

- Badamy doniesienia o osobach roznoszących ulotki ze słowami nienawiści wobec Polaków i traktujemy to niezwykle poważnie - zapewniał w sobotę brytyjski  inspektor Nick Percival z Cambridgeshire.

 

Po przeliczeniu wyników czwartkowego referendum w Wielkiej Brytanii przewagę w stosunku 51,9 proc. do 48,1 proc. uzyskali zwolennicy wyjścia z Unii Europejskiej. Frekwencja w referendum wyniosła 72,2 proc.

 

polsatnews.pl, PAP