Przypadek przeanalizowali dokładnie włoscy badacze ze szpitala w Somma Lombardo (prowincja Varèse, Lombardia), wspólnie z psychologami z Edynburga. Wyniki badania opisało czasopismo naukowe "Cortex", a o sprawie głośno jest we francuskiej prasie, także popularnej.

 
Jak podało popularnonaukowe czasopismo "Sciences et Avenir", bohaterem historii jest Włoch w wieku 50 lat o inicjałach J.C., który, doznawszy uszkodzenia mózgu, zaczął w sposób kompulsywny posługiwać się językiem francuskim, mimo że ostatni raz używał go ponad trzydzieści lat temu.
 

Badacze sprecyzowali, że włoski pacjent cierpi na uszkodzenie naczyń krwionośnych, a dokładniej tętnicy podstawnej (łac. arteria basilaris), usytuowanej w tylnej części mózgu.

 

Objawy nazwano "patologiczną frankofilią"

 

Objawami tego urazu u Włocha była – jak to określiło żartobliwie popularnonaukowe czasopismo "Sciences et Avenir" - "patologiczna frankofilia". Z dnia na dzień pacjent zaczął nie tylko zwracać się do otoczenia po francusku, ale także naśladować obsesyjnie francuski styl życia: kupować bagietki, czytać prasę i oglądać filmy w tym języku. W dodatku, jak zaobserwowano, co rano otwierając okna sypialni woła do przechodniów z euforią: "Bonjour!".
 

Co prawda – zauważyło "Sciences et Avenir" – J.C. robi po francusku wiele błędów, zwłaszcza gramatycznych i ma dość ubogie słownictwo, ale mówi szybko i jego komunikaty są zrozumiałe. Co istotne, nie wtrąca do tych słów żadnych włoskich wyrazów. I jeszcze jedno: Włoch wysławia się w tym języku z teatralną intonacją, dużo gestykuluje, co daje słuchaczom wrażenie, jakby parodiował stereotypowego Francuza.

 

Mówi po francusku, pisze po włosku

 

Badacze zaznaczyli, że przed urazem mózgu Włoch znał tylko podstawy francuskiego, których nauczył się w liceum i że ostatni raz używał tego skąpego zasobu, gdy w młodości miał romans z Francuzką. Od tamtej pory nic go nie łączyło z tym językiem. Nie zdradzał też w żadnym stopniu fascynacji kulturą francuską.


Studium pokazało też, że pacjent nie zapomniał języka włoskiego i - na prośbę rozmówcy - posługuje się nim płynnie i poprawnie. Nadal też preferuje pisanie po włosku. Jeśli jednak chodzi o komunikację ustną, woli zdecydowanie mowę Moliera od Dantego.

 

Objawy utrzymują się już od czterech lat

 

Według autorów badania – dodał dziennikarz popularnonaukowy dziennika "Le Monde", Pierre Barthélémy - objawy te utrzymują się od czterech lat, mimo poddania J.C. kuracji farmakologicznej.
 

Oprócz problemów ze snem oraz zaburzeń pamięci dotyczących ostatnich trzech lat, pacjent nie cierpi na inne dolegliwości ani halucynacje.

 

Kompulsywny syndrom języka obcego


Neuropsycholodzy stwierdzili, że w przypadku J.C. doszło do sytuacji, kiedy w wyniku urazu mózgu prawie zapomniany język, którego pacjent uczył się w młodości, nagle reaktywował się i "zastąpił" mu język ojczysty. Badacze określili to jako "kompulsywny syndrom języka obcego". Towarzyszy też temu - dodali naukowcy - osobliwa "mania", która opiera się na bezbrzeżnej fascynacji kulturą związaną z tym językiem.
 

Przypadku J.C., niezwykle rzadkiego, nie należy mieszać z innym, również unikalnym zjawiskiem: "syndromem obcego akcentu" (opisanym po raz pierwszy w 1907 roku). Polega on na tym, że osoby po udarze mózgu zaczynają mówić we własnym języku z akcentem przypominającym język obcy. Ten syndrom pojawia się nawet wtedy, gdy dana osoba po udarze nigdy nie posługiwała się językiem, którego akcent zdaje się naśladować.


PAP, sciencedirect.com